Studentka w skowronkach

Nie macie pojęcia jaka ja jestem szczęśliwa! Ja sama też nie miałam pojęcia, że studiowanie daje mi tyle szczęścia!

Dziś zaczęłam (znów) studia i po prostu fruwam z radości! Czuję taki przypływ energii, że nosi mnie, śpiewam, tańczę  i nie wiem, czy nie zarwę przez tą energię nocy.

Ale po kolei.

Jak zapewne wiecie, jestem nauczycielem. Z Polski wyniosłam znakomite wykształcenie – skończyłam pięcioletnie magisterskie studia na wydziale pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Te pięć lat to był wspaniały czas, mam cudowne wspomnienia, miałam świetnych profesorów i nauczycieli, wspaniałe i kochane koleżanki (bo to była głównie płcią żeńską wypełniona uczelnia), które oczywiście wciąż pamiętam  i mile je wszystkie wspominam (tu westchnienie) a ze szkoły wyszłam z dyplomem w ręku i z przekonaniem, że teraz świat należy do mnie. Marzyłam o pracy nauczyciela i/lub pedagoga, w dobrej szkole podstawowej, ale los mój chciał inaczej. Posłał mnie w świat. Do Szwecji.

Mój piękny polski dyplom stanął wtedy pod znakiem zapytania. Ile jest warte moje wykształcenie ocenić miał Urząd Szkolnictwa Wyższego (Högskoleverket). Złożyłam więc ten dyplom i całe zestawienie  zaliczonych przedmiotów wraz z punktacją (na którą w Polsce nie zwracałam uwagi) i zaczęło się nieznośne czekanie.

O pracy w szkole czy przedszkolu mogłam zapomnieć, co mnie zdołowało, bo mnie do życia potrzebna jest praca z dziećmi. Jak większość Polek zaczynałam od pracy przy sprzątaniu.  Jeździłam po domach i willach i sprzątałam. Chciałam zatrudnić się jako opiekunka do dziecka, ale z racji tego, że w Szwecji rodzice mają długie i korzystne urlopy rodzicielskie a ponadto dzieci zaczynają przedszkole bardzo wcześnie, instytucja niani praktycznie nie istnieje albo nie jest popularna. Sprzątałam więc i starałam się to robić dobrze a nawet znaleźć w tym plusy. Przebywanie w szwedzkich domach i willach było dla mnie źródłem inspiracji urządzania wnętrz. Jednocześnie chodziłam, ma się rozumieć na lekcje szwedzkiego do szkoły dla obcokrajowców. Wiedziałam, że muszę ten szwedzki opanować, bo inaczej będę sprzątać do końca życia.

Któregoś dnia wisząc nad pewną muszlą klozetową krzyknęłam z rozpaczy: Nie! Jestem nauczycielem i nie będę myć kibli! Koniec! Nie po to zrobiłam takie piękne studia!

Popłakałam się, dokończyłam sprzątanie i nigdy już do tej pracy nie wróciłam. Ze swoim wciąż słabym szwedzkim, (słabym w mowie, bo w piśmie całkiem dobrze sobie radziłam), poszłam do pracy do przedszkola. Po roku pobytu w Szwecji. Pracę znalazłam bardzo szybko, bo jest ogromny niedosyt nauczycieli i opiekunów przedszkolnych. Praca była przy najmłodszych dzieciach, rocznych, więc mogę powiedzieć, ze pracowałam intuicyjnie. Nie potrzebowałam dużo mówić, najczęściej wypowiadałam sformułowania typu: zrobiłeś kupkę? Za to dużo słuchałam. Pracowałam ze Szwedkami (które, oprócz dwóch, bardzo źle mnie traktowały i przez które dużo płakałam) i dzięki temu ciągłemu przysłuchiwaniu się im mój szwedzki poszedł jak burza do przodu. Dużo się też nauczyłam o tym jacy są Szwedzi w środowisku pracy.

Po pół roku odeszłam stamtąd podskakując z radości bo znalazłam sobie nową pracę, tym razem jako nauczyciel zerówki. Jednocześnie dostałam się na studia kompletujące na Uniwersytecie Sztokholmskim. Właściwie to nie musiałam nic kompletować bo Urząd Szkół Wyższych uznał moje studia i zażądał tylko rocznego kursu przygotowawczego „Być nauczycielem w Szwecji” oraz praktyki w przedszkolu i szkole, co czyniłam pracując właśnie. Ja miałam zajęć najmniej, mój indywidualny kurs był okrojony, bo miałam z Polski bardzo dużo punktów. (Ha! Warto było!) I jako jedyna na tym kursie byłam jednocześnie i przedszkolanką i nauczycielem szkoły podstawowej i dzięki temu, jako jedyna robiłam dwie szwedzkie legitymacje nauczycielskie na raz. Dziś nauczyciel w Szwecji musi mieć tzw. legitymację i mnóstwo szwedzkich nauczycieli musi się dokształcać. Ja jedną legitymację – nauczyciela przedszkola już mam (zaliczyłam szwedzki teoretyczny i praktyczny egzamin nauczycielski) a dziś kontynuuję, żeby zdobyć drugą legitymację.

No więc walczę o swoją przyszłość dalej. Tegoroczny kurs to Nauczanie czytania i pisania. (Polka uczy szwedzkie dzieci czytać i pisać po szwedzku, do czego to doszło!) Na dodatek wzięłam na siebie również kurs języka migowego, który jest w Szwecji bardzo popularny. Czeka mnie mnóstwo nauki i zajęć, nowe znajomości i nowe przeżycia. Uwielbiam biegać na uczelnię, wydeptywać ścieżki między regałami ogromnej biblioteki, słuchać mądrych wykładów. Lubię ten dreszcz na skórze, gdy dowiaduję się czegoś nowego i fascynującego. Uwielbiam pisać i notować, rozwijać się i kwitnąć. Teraz atrakcyjnym dodatkiem do studiów jest szwedzkie towarzystwo. W zeszłym roku w mojej grupie byli sami obcokrajowcy a teraz połowa grupy to Szwedzi. To będzie bardzo dla mnie ciekawe doświadczenie!

Kończę moje wyznania i mam nadzieję, że dodadzą Wam one tej energii, której mam teraz tak dużo! Mam również nadzieję, że moja radość i motywacja się Wam udzieliła i byłabym jeszcze szczęśliwsza, gdyby się komuś z Was przydała.

Dobrej nocy!

21 komentarzy

Filed under Polka w Szwecji

21 responses to “Studentka w skowronkach

  1. Aga

    Witam!!!
    W przyszłym roku wybieram się na stałe do Szwecji. Wcześniej – przez okres 17 lat pracowałam tam w sezonie przy zbiorach truskawek. Mam ukończona filologie angielsja I stopnia, II stopnia czyli mgr i ukończona pedagogikę ogólna II stopnia na akademii. Ponadto studia podyplomowe oligofrenopedagogike. Mój staż pracy wynosi 10 lat w Polsce jako nauczyciel. Proszę powiedz mi jak to by wpłynęło u mnie na szanse podjęcia pracy? Jaka to ilość punktów- podwójne mgr są liczone oddzielnie? A studia zaoczne maja znaczenie?

  2. MM

    Witaj Moniko! Poszukując pracy w przedszkolu szwedzkim, szukałaś jej przez szwedzki urząd pracy? Musiałaś mieć już wtedy potłumaczone wszystkie swoje dyplomy?
    Dziękuję Ci z góry za odpowiedź!
    Pozdrawiam

  3. Kasia

    Dzień dobry!
    Też jestem nauczycielem – przedszkolnym i wf. Słyszałam, że niektórzy już po pół roku nauki szwedzkiego pracują w przedszkolu, ja dopiero zaczęłam SFI, uwielbiam pracę z dziećmi, ale wydaje mi się, że zanim szwedzkiego nie opanuje przynajmniej perfekcyjnie, nie powinnam uprawiać tu tego zawodu… To taka odpowiedzialność uczyć małe brzdace mówić!!
    P. S. HV można znaleźć w każdym większym mieście, czy należy korespondować z nimi listownie? Też jestem ciekawa jak zweryfikują moje dyplomy 🙂
    pozdrawiam i może kiedyś dołączę do grona szwedzkich pedagogów!

  4. Anna

    Witam.
    Przede wszystkim gratuluję , ciężka praca i cierpliwość dała Pani znakomite rezultaty. Mam pytanie, w lutym 2014r. wyjeżdżam z 14 miesięcznym dzieckiem do męża , do Sztokholmu. Też mam skończone studia na uniwersytecie i praktykę zawodową w dziedzinie pedagogiki społecznej. Proszę mi podpowiedzieć od czego mam zacząć- chodzi mi o dokumenty, co przygotować w Polsce ,żeby tak jak Pani sprawdzić ile jest warte moje wykształcenie, a ściślej to nie rozumiem tej punktacji. Czy Pani tłumaczyła na język szwedzki dyplom.
    Będę bardzo wdzięczna za informacje.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego:) Anna

    • Witaj Aniu!
      Dziękuję, że doceniasz to, co robię.
      Twoje studia pedagogiczne są w Szwecji na wagę złota, trafiasz w dobry czas i w dobrą niszę! Przygotuj sobie tłumaczenie dyplomu oraz suplementu do dyplomu (na angielski). Twój dyplom i całe przebyte wykształcenie rozpatrzy Högskoleverket. W zależności od tego, gdzie planujesz pracować, wskaże Ci drogę, co robić dalej i jak ewentualnie kompletować wykształcenie. Punktacją się nie przejmuj, ja o niej nie myślałam, to HV zlicza punkty i przydziela Ci kolejne wskazówki. Moja rada, rób kopie wszystkiego co wysyłasz lub oddajesz, to Ci się bardzo przyda! Druga rzecz, nie oddawaj nigdy oryginału jeśli nie ma takiej potrzeby,
      Powodzenia!

      • Anna

        Ogromnie się cieszę Moniko, że mi odpisałaś.Bardzo dziękuję. Wczoraj kiedy mój synek już zasnął , długo czytałam Twojego bloga- piszesz pięknie i ciekawie. Masz we mnie kolejnego fana:)
        pozdrawiam serdecznie Anna

  5. Cudowna wiadomosc ..! Praca w swoim zawodzie, rozwijanie zainteresowan i spelnianie wlasnych marzen jest wazne i chyba wszystkim potrzebne. Bardzo sie ciesze i juz teraz mocno trzymam kciuki ..!
    Usciski. M

  6. Aleksandra

    Czytam początek Twojego wpisu i czuję jakbym o sobie czytała:) Ja także szorując kolejny sedes pomyślałam sobie „co ja tu robię, mam swoje ambicje i zawód który uwielbiam”. I tak oto miną mi już tydzień nauki na SFI 🙂 Życzę wszystkim polkom, aby miały taką możliwość i Tobie Moniko szczęścia w dążeniu do celu.

  7. Cześć, zastanawiam się nad podjęciem pracy w przedszkolu szwedzkim, ale nie jestem pewna jakie mam szanse. Uczę się szwedzkiego na SFI, poziom D, i jednocześnie na SAS Grund. Czuję się na tyle pewnie językowo, aby rozpocząć pracę. W Polsce zdobyłam tytuł magistra filologii angielskiej, mam 2 lata udokumentowanej pracy jako nauczyciel i lektor. Pracowałam nawet w przedszkolu, gdzie uczyłam angielskiego. Na SFI złożyłam podanie o språkpraktik w przedszkolu lub szkole, ale nie wiem, ile przyjdzie mi czekać, więc zamierzam przejść się po przedszkolach, zapytać o pracę i zostawić CV. Pociesza mnie to, że Tobie udało się znaleźć pracę z poziomem szwedzkiego podobnym do mojego. Czy mogłabyś mi doradzić, jak przygotować się do rozmowy i jak wyglądał Twój typowy dzień pracy w przedszkolu? Będę wdzięczna za poradę.

    • Najprościej jest przez Arbetsförmedlingen. Trzeba przeglądać ogłoszenia i wysyłać podania gdzie się da. Zaproszeń na intervju będziesz mieć sporo, bo w tej branży jest duży niedosyt. Potrzebni są nauczyciele, ale też pomocnicy (barnskötare). Żeby zostać zatrudnionym jako n-l trzeba mieć legitymację, albo być w trakcie studiów prowadzących do legitymacji. Ja zanim zrobiłam studia „Att vara lärare i Sverige” 30hp na Uniwersytecie Sztokholmskim chodziłam na szwedzki A i B w SiFA (szwedzki dla osób po studiach wyższych i byłam w klasie pedagogicznej). Jeśli chodzi o intervju to po prostu trzeba być sobą. Jak się spodobasz, to pracę dostaniesz bez względu na wszystko. A dzień w przedszkolu jest taki jak w polskim – jest schemat dnia dopasowany do potrzeb dzieci, ale w odróżnieniu od przedszkoli polskich – bardzo dużą część dnia dzieci bawią się na dworze.
      Życzę powodzenia! Idź do przodu i nie poddawaj się!

  8. Herr Pole

    Życzę powodzenia w nowym roku akademickim! :)))

  9. Ewa

    Gratuluje!
    Ja mam pytanie odnośnie Szwedów jako współpracowników. Napisałaś, że dużo się nauczyłaś o tym jacy są Szwedzi w środowisku pracy. Mogłabyś podać szczegóły? Sama planuję wyjazd do Szwecji, ale się zastanawiam czy uda mi się przebić na szwedzkim rynku pracy. W Polsce jestem księgową- masz może informacje czy w Szwecji poszukiwany jest taki specjalista?
    Z góry dziękuję za odpowiedzi.
    P.S. Super blog:)

    • Wiesz Ewo, jacy są Szwedzi w miejscu pracy można by spory artykuł napisać (jeśli nie książkę), trudno ich jednym słowem określić. Na pewno można znaleźć dobrą koleżankę ale to jest jak cud.
      Jeśli zaś chodzi o pracę księgowej, to zupełnie się nie orientuję, obracam się w środowisku szkolno-przedszkolnym. Wiem tylko jedno, trzeba znać język szwedzki, w stopniu co najmniej komunikatywnym, jeśli chce się pracować w firmie szwedzkiej. Są jeszcze polskie firmy rachunkowe, ale nie jest ich tak wiele, bo i Polaków jest tutaj mniej. Na rynku pracy jest niesamowicie dużo ofert dla opiekunek i pomocy przedszkolnych, tzw. barnskötare, oraz dla nauczycieli i pielęgniarek.
      Dużo zależy też od łutu szczęścia!
      PS. Dziękuję za komplement!

  10. Gratuluje i zycze powodzenia.
    Ja mgr ekonomii po Akademi Ekonomicznej w Katowicach. Tez mam szwedzki dyplom (dostalam bez problemu, bez uzupelniania! duzo wiecej punktow niz to u nich wyliczaja! wiec warto rowniez bylo) tyle ze… pracy w tym zawodzie brak (tu na polnocy przynajmniej).
    2 lata temu poddalam sie, bo bez koneksji odpadalam w przedbiegach ze Szwedami, albo slyszalam, ze jestem zbyt dobrze wyksztalcona i za droga dla nich! Ugrzezlam w kuchni, bo jesc trzeba, rachunki placic rowniez. Dzis oprocz swojej pracy ucze i doksztalcam praktykantow – prawie jak ty – tez nauczyciel hehehe, tyle ze bez pedagogicznego wyksztalcenia. Coz, jak widac w Szwecji nawet i tak mozna.
    Zaczynam myslec o przeprowadzce na poludnie, by moc pracowac w swoim zawodzie, fizyczna praca nie sprzyja mojemu zdrowiu. Tyle ze z drugiej strony… czuje sie juz bardzo „wycofana” z rynku.

  11. henlub

    Brawo !! Zachęcam do dalszej walki z językiem szwedzkim i przerośniętą biurokracją . Vivat Monjko !!!

  12. Dag

    Tyle szumu o tę legitymację, tyle oczekiwania, a to zwykły pdf przychodzi 😛 Chcesz, to Ci takie zrobię 😉

Dziękuję za komentarz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s