Na szwedzką mod(ł)ę

Pamiętam moje pierwsze w Szwecji miesiące, kiedy to ja, typowa kobieta ze wzmożonym zainteresowaniem modą i nieodpartą potrzebą tego, by zawsze pięknie wyglądać, (by mieć czysty i odprasowany kołnierz, pantofle do spódnicy czy dobrze dobrane kolory), zdumiona patrzyłam na mieszkańców Sztokholmu, odzianych czarno, ewentualnie szaro, w strasznie brudnych (często dziurawych) tenisówkach; na ludzi szeleszczących sportowymi kurtkami i profanujących spódnice adidasami. Patrzyłam na śliczne kobiety przygaszone wszechobecną szarością, owinięte bezkształtnymi swetrami i oszpecone legginsami w dziwne wzory.

01236

Z innymi Polkami, moimi koleżankami w szkole szwedzkiego z dezaprobatą kiwałyśmy głowami, że „w tej Szwecji nie ma się w co ubrać”. Rozczarowane stwierdzałyśmy zgodnie, że po ubrania (kolorowe, kobiece i eleganckie) już zawsze będziemy zmuszone jeździć do Polski, bo nawet w dobrze nam z Polski znanym H&M-ie ubrania są jakieś inne niż „u nas”. Wszystko takie szare! Takie mdłe i takie rozciągnięte!

IMG_8264

To była jesień, a potem przyszła zima. Nawet, jeśli ktoś mijany na ulicy wydał mi się ciekawie ubrany, ginął w szarości dnia, niknął pod parasolką lub chował twarz w wielkim szalu. Zdegustowana przemierzałam stoiska z odzieżą i wychodziłam z niczym. Ale pełna optymizmu szukałam dalej.

Latem, jak to zwykle latem bywa, zrobiło się jaśniej i barwniej. Na ulicę wyszła biel z koronką, marynarskie wakacyjne paski, pastelowe marynarki, żywe kolory zastąpiły szarości a kwieciste apaszki przepędziły w kąt wełniane bure szale.

IMG_4418

IMG_3668

Ja w swojej polskiej garderobie na szwedzkiej ulicy zaczynałam powolutku czuć się niemodna. W pantoflach na obcasie i przylegających bluzkach z kolorowymi aplikacjami czułam się jak wyjęta z innego filmu. A kolekcje w butikach oraz ubrania na mieszkankach Sztokholmu zaczynały mi się coraz bardziej podobać. Zaczęłam się przełamywać i tak od sztuki do sztuki, przez dwa lata wymieniłam niemal całą garderobę. Dałam się ponieść miłości do pasków, białych tunik, wąskich spodni, butów converse, poddałam się w walce o kolory i zrobiłam się na szaro. Dziś ubieram się na szwedzką modłę.

IMG_8041

IMG_7948

No, może nie zupełnie. Pozostałam wierna kobiecym sukienkom, ale mogę już założyć do nich adidasy (kiedyś nie do pomyślenia!) Wciąż noszę kolorowe, przylegające do ciała bluzki, ale dekolt mam coraz wyżej; wciąż lubię kwieciste desenie, aczkolwiek już coraz mniej. Ubieram się w miarę „po szwedzku” i nawet przekonałam się do kaloszy. Jednakże jest coś w szwedzkiej modzie coś, do czego nikt mnie nie przekona – dziury. W butach i rajstopach. W swetrach i spodniach. (O brudnych rękawach i plamach na swetrze nie wspomnę).

01237

Zastanawiałam się wiele razy, dlaczego w szwedzkim, niebiednym przecież społeczeństwie ludzie ubierają się dosyć „biednie” i niedbale. Odpowiedź, że Szwedzi nie obnoszą się ze swoim bogactwem zaspokoiła trochę moją ciekawość. (Choć oczywiście są dzielnice w Sztokholmie, na ulicach których spotkać można kobiety i mężczyzn ubranych niezwykle szykownie, gustownie i elegancko, ludzi odzianych w kreacje prosto z renomowanych i drogich butików, ozłoconych piękną biżuterią i owianych luksusowymi zapachami).

IMG_8255

IMG_8253

IMG_8244

Obserwując ludzi na ulicach i ostatnio rozmawiając z koleżankami (Szwedkami) na studiach zaczęłam powoli rozumieć sedno szwedzkiej mody. Szwedzi cenią sobie wygodę ponad wszystko. Kolor szary i czarny nie brudzi się przecież tak szybko i dobrać do nich wszystko można. Miękka bawełna nie krępuje ruchów, gdy biegniemy na autobus. Paski pasują każdemu. Wąskie nogawki łatwiej wsunąć do kalosza, czy zimowego kozaka (a tych zimnych mokrych miesięcy jest tu zdecydowanie więcej). Kurtka ma chronić przed deszczem, wiatrem, śniegiem i zimnem. Zwiewna tunika i luźna koszula zakrywa pączek wokół brzucha. Conversy noszą prawie wszyscy, więc w nich na pewno jesteśmy modni.

IMG_8266

Ma być miękko, szybko, praktycznie i wygodnie. Wygoda i luz. Żadnego krępowania ruchów garsonkami. Żadnego stresu plamą, przybrudzonym białym kołnierzykiem i niewypastowanym butem. Spokojnie, to tylko ubranie! Poszło oczko, nieważne. Ważne, by nie wyróżniać się za bardzo. Nie stukać obcasami, nie świecić cekinami. I tak sobie w tej szarości i zwykłości spokojnie przebrnąć w sztokholmskim tłumie i niezauważonym dojechać do domowego zacisza.

IMG_5941

Jeśli zaś chodzi o kobiece akcenty w damskiej garderobie, to ciekawych rzeczy dowiedziałam się od owych koleżanek, a mianowicie, że tutaj kobieta nie chce prowokować swoją kobiecością – zbyt głębokim dekoltem, szpilkami i czerwoną szminką. Że chce być neutralna. Dlaczego faceci mają być ubrani w kratę lub na czarno a one mają błyszczeć jak bożonarodzeniowa choinka? Duży wpływ na taki sposób ubierania ma równouprawnienie, na punkcie którego kobiety są tutaj wyczulone. Poza tym – Szwedki nie lubią być zaczepiane, więc nie dają ku temu powodów. (Wyjątek stanowią dziewczyny bardzo młode, które właśnie wyrywają się spod skrzydeł rodziców i szukają „chłopaka”.)

IMG_5932

Panowie też zwyczajnie, bez specjalnych ekstrawagancji, jeansy są na porządku dziennym ale te mają coraz ciaśniejsze nogawki. Mężczyźni zdaje się gwiżdżą na modę ale czasem zdarzają się miłe dla oka wyjątki.

01230

01233

Uff, rozpisałam się, ale nie mogłam inaczej. O tym, co w szwedzkiej modzie piszczy mogłabym jeszcze dużo. Może do tego tematu jeszcze wrócę a dla nienasyconych tematem polecam szwedzką stronę metromode.se, na której można podpatrzeć, co noszą mieszkańcy Sztokholmu i z której ja czerpię inspirację.

Zdjęcia robiłam od wiosny tego roku, na mojej uczelni, na ulicach Sztokholmu i Visby. Miła ciekawostka – spośród kilkudziesięciu osób zaczepionych do zdjęcia tylko jedna mi odmówiła.

34 Komentarze

Filed under Polka w Szwecji

34 responses to “Na szwedzką mod(ł)ę

  1. Malgo

    Podobnie ubierajá się w Holandii .Sá wyjátki ale większosc na szaro – czarno , byleby wygodnie , sportowo

  2. Jaśka

    Pracuje wiele lat jako sprzątaczka w Szwecji. Powiem tylko jedno nie raz spotkałam sie w domach z brudna kobieca bielizna , rzucona do góry krokiem na ziemie , lub pod łóżkiem , na środku pokoju lub centralnie na środku łazienki . Białe majtki ,, żółte w kroku ,, chyba po ponad tugodniu noszenia lub nie podcierania sie po siusianiu .. Szwedki to niechlujne brudaski .

    Ta szwedzka moda to niechlujstwo i brak higieny osobistej .

  3. Darek

    W Szwecji mieszkam od 13 lat i potwierdzam Twoje spostrzeżenia, tutaj akurat dotyczące ubiorów. Ano niestety, wygodnictwo i brak stylu, w tym pojęcia o łączeniu kolorów tworzą tragiczny krajobraz. Choc bywają i dobrze ubrane panie. Dziwi mnie że się poddajesz, ja tam zawsze będę Polakiem i nie zamierzam zmieniac stylu tylko dlatego ze większosc na ulicy tak chodzi. Szwedzi to naród kolektywny i nie lubiący indywidualizmu, a ja jestem, będę i chcę byc Polakiem. Pozdrawiam!

  4. Magdalena

    Nienawidze W Szwecji niechlujstwa, Wlasnie owych wszechobecnych dziur, swetrow oblepionych sierscia zwierzaka, brudnych, przekoslawionych butow. Sama zaczelam chodzic tylko W plaskich butach bo W moich licznych, przywiezionych z Polski butach na roznych obcasach czulam sie komicznie, zeby nie powiedziec kosmicznie:) Jestem tu ponad 5 lat i nadal chetnie kapuje rzeczy W Polsce, bo tutaj ciezko mi cokolwiek znalezc, Ale o dziwo, Mam juz sporo rzeczy tu zakupionych, te z kolei nie robia furory W Polsce:):):) faktem jest ze zacznie lepiej sie tu czuje, nie muszac sie gimnastykowac codziennie i zastanawiac ktora bluzke do ktorej Spodnicy zalozyc. Wciagam spodnie i T shirt, wygodne Buty sportowe i Jestem ubrana. Oczywiscie ciuchy sa pachnace, wygolone i bez ciagnacych sie Nitek;) pozdrawiam

  5. IGA

    Odkrylam Twojego bloga niedawno, gratuluje, świetnie się czyta 🙂
    Odnośnie mody.. Moja pierwsza wizyta w sklepie z ubraniami wyglądała tak, ze po kilku minutach wyszlam z myślą ” co za szmaty! ” oczywiście niczego nie kupując 😀
    Ubrania wole jednak kupować w Polsce, niż tutaj.
    A to,co mi się tutaj podoba, to swoboda w ubieraniu, można wyjść w pidzamie i nikt nie zwróci na Ciebie uwagi, w Polsce nie do pomyślenia
    Pozdrawiam

  6. Asia_mama Kasi

    Szarości, beże, biele i czerń, nordic błękit…tak to dla mnie plus organiczna bawełna i niezobowiązujące….tak, w Szwecji wtapiam się w tłum i nie dlatego,że lubię być anonimowa (choć też czasem, why not?), ale dlatego,że taki casualowy i wygodny, szwedzko- luzacki styl bardzo mi pasuje. Wiadomo, są okazje i okazje, ale tak na codzień- suuuper 🙂

  7. Swieta prawda z tymi szarosciami. Juz nie wpomne o kolorach butow. 3 lata temu jak odwiedzilam Polske i wpadlam „na chwilke” do obuwniczego to myslalam ze zemdleje. Byla wiosna i wyeksponowane wszystkie kolory teczy butow letnich zwalily mnie z nog. Nie moglam sie nawzdychac do nich i niemalze wszystkie kolorki musialam sobie podotykac. Zrobilam mnostwo zdjec by pokazac Szwedkom, ktore wielkie oczy robily ze zdumienia ze takie kolory butow istnieja.

    Tak, mnie rowmiez brakuje kolorkow i na zakupy chetnie do Polski 🙂
    Ja raczej z tych ktore preferuja bardziej sportowy styl, plaskie obuwie i wygodne ciuchy, ale nie oznacza to ze musi byc szaro-buro.

    Pozdrowki

  8. Ja od dawna stwierdzam, że mam skandynawski gust. Jaką rzecz w sh nie wyciągnę i mi się podoba to okazuje się stamtąd. Mnie te rejony fascynują prawie wszystkim. Miłość nie wybiera:) Ciekawy wpis. Pozdrawiam ciepło.

  9. Twój opis szwedzkiej mody (praktycznie, wygodnie, trochę „szmatławo”) pasuje również do modowych tendencji w Berlinie. Już dawno się „dopasowałam”, dokładnie z tego samego powodu – uwielbienia wygody. Aczkolwiek lubię czasem bardziej się postarać i zawsze się przykładam do dodatków typu chustka, torebka, branzoletka i pomalowane paznokcie 🙂 W ten sposób można jednak dodać odrobinę szyku do wygodnych ciuchów.
    Za to będąc w Polsce jednak czuję się jak szara myszka i nadal dziwię się oraz podziwiam jak można w takich szpilkach po takich chodnikach 🙂

    PS. Bardzo podoba mi się Twój opis w rubryce „o mnie” …
    Pozdrawiam, Moni

  10. Sara

    Dobry dzień!
    Dobra, zobaczymy, na ile mądry i sensowny będzie ten komentarz, podejrzewam, że zapewne „mądra” będzie tylko pierwsza część, ale od początku.
    Czytam Twojego bloga od jakiegoś już czasu [czyli od dwóch dni :D] i jestem nim zaobserwowana. Być może to dlatego, że od początku wakacji samej mi się marzy przeprowadzenie do tego kraju [za jakieś trzy lata i trzy miesiące minimum :P], a Pani blog pokazuje mi realia i czego mogę się „spodziewać”, jeżeli do jakiejkolwiek wyprowadzki dojdzie.

    Elwiro – wybacz, ale mieszkam w okolicy Oleśnicy i nie umiem podzielać Twojego zachwytu Warszawiankami. Nie rozumiem też co kto ma do czego, jak ktoś ubiera się w Poznaniu, a drugi w Krakowie. Troszeczkę bez sensu.
    Co do ubrań Norwegów/Szwedów – mój pierwszy pobyt w Norwegii też trochę mnie ogłupiał, co do ubrań. Wiosna, kilkanaście stopni i zastanawiasz się, czy nie masz omamów, gdy widzisz dziewczynę z grubymi, zimowymi dresami, kurtką przeciw deszczową i kozakami. Oczywiście wszystko brudne, albo podziurawione. Albo czekasz na CPN’ie, a z jeepa wyskakuje Ci mężczyzna z zarostem, brudny, z wojskową kurtką, portkami i gumowcami. Nikt nic nie mówi, nie krytykuje, nie patrzy. Najwyżej mogą sobie pomyśleć. Co do bycia modnym i bogatym.
    W szkole codziennie widzę laski, z bluzkami że na widok wcięcia w dekolcie dziwię się, że nauczyciele nie zwracają im uwagi, miniówkami takimi, że gdziekolwiek nie spojrzysz widzisz kolorowe majtki, piętnastu centymetrowymi szpilkami, toną pudru na twarz oraz z wymalowanymi rzęsami. Ale potem co? Potem nadchodzi w-f i z Pięknej robi się Bestia. W szkole coraz rzadziej patrzą na ubiór, tylko na to, kto głupszy, kto durniejszy – z tym się przyjaźnijmy.
    Więc mi się ubieranie się Norwegów / Szwedów podoba. W pewnym sensie jest to oryginalne, ale tam raczej też nikt niczego nie będzie miał do Twojego ubioru.
    Powracając do rzeczy modnych i drogich – widziałam niedawno taką ładną, białą sukienkę. Prawie, że cała przezroczysta, ledwo zakrywająca uda, z cekinami i z głębokim wcięciem z dekoltem jak i z przodu, tak z tyłu. NO I GDZIE TO UBIERZESZ? ILE BĘDZIESZ MÓGŁ CHODZIĆ PO MIEŚCIE W SZPILKACH? ILE WYTRZYMASZ Z PUDREM, CZY Z TUSZEM DO RZĘS GDY BĘDZIE TRZYDZIEŚCI STOPNI?
    Gdzie ubierzesz taką kieckę? Na miasto? Do kina? Do teatru? A może do szkoły?
    Temperatura, czas i miejsce zrobią swoje. Modne adidasy z adidasa, letnie kurtki z Nike, jeansy, podczas gdy koleżanki chodzą w spodenkach trzy czwarte i koszulkach na ramiączkach, gdy jest dwadzieścia pięć stopni? – Dla szpanu?
    „Dlaczego masz nasladowac brak poczucia estetyki i lenistwo Szwedow w doborze ubrania ? Bo im sie nie chce prac i dbac o swoje ubrania oraz poswiecic czasu na przeglad garderoby.”
    Nie będę komentować, bo się słabo robi.
    „To taka nonszalancja wobec innych ludzi . O ile weselej jest byc w Paryzu i widziec originalnie i dobrze ubranych ludzi niz szarosc na jedno kopytu tutaj.”
    LEĆ DO PARYŻA! Co / Kto Ci szkodzi? W końcu Paryż to miasto zakochanych, mody i czego tam jeszcze! Nic dziwnego, że tam walczą o każdą sekundę swojego życia.
    Wygląda to tak, jakoby w Szwecji, czy w Norwegii życie płynęło wolniej, żeby nie powiedzieć monotonniej, więc nie jest powiedziane, że ludzie z Polski, San Francisco, czy USA zrozumieją od razu.

    Ale przecież wolny kraj. Każdy ma inne zdanie na dany temat, więc ja się już nie odzywam.
    Pozdrawiam i ściskam ciepło ♥
    Do napisania.

    • Cześć Saro!
      Ciekawe spostrzeżenia, ale faktycznie, nie ma co generalizować za bardzo, dużo zależy od indywidualnego podejścia – do czystości, do doboru kolorów itd. Faktem jest, że Polki są bardziej „kobiece” a Szwedzi stonowani. Ach, o tym można by długo…
      PS. Wiesz? Ja się urodziłam w Oleśnicy 🙂

      • Sara

        Ooo!
        *Przepraszam, że tak późno, ale szkoła,szkoła i jeszcze raz szkoła.
        Ja do Oleśnicy mam piętnaście kilometrów, ale jedno jest pewne – sądzę, że raczej się na mieście nie minęliśmy *lata* 😀
        A szkoda.😒

  11. Muszę przyznać, że szwedzki styl podoba mi się bardzo, może dlatego, ze sama najczęściej noszę szare, czarne, albo białe ubrania. I też liczy się dla mnie głównie wygoda i praktyczność. Wiadomo, że do teatru idę w szpilkach, ale i tak wszystko utrzymane jest w tej samej, minimalistycznej stylistyce:) Fajny wpis.

  12. Ze swoim umiłowaniem dla czarnych ciuchów i wygody świetnie bym się w takim razie odnalazła w tłumie szwedzkiej ulicy. 🙂

  13. pilina

    Trafny wpis, oby tak dalej:-)
    Ja też zauważyłam w Szwecji tą ich receptę na modę i przyznam, że bardzo mi się to podoba. Nawet elegancja jest wygodna i nie taka sztywna jak w Polsce. W okolicy którą w Szwecji odwiedzam, spotykam ludzi nastawionych w różnym stopniu na kontakt z naturą ( turystyka, polowania) i generalnie jest to teren wiejski. Kiedyś miałam opory w pojawieniu się ” publicznie” w miękkim dresiku, polarze czy legginsach, ale po kilku razach i obserwacji mi przeszło.
    Podoba mi się też ich brak oceniania ludzi po ubiorze. Nie wiem co prawda jak to jest wśród nastolatków (ale raczej większość jest dobrze i markowo ubrana, nie ma takich przepaści jak w PL). Ale wśród dorosłych nie spotkałam się nigdy z lustrującym wzrokiem.
    I jeszcze moda dziecięca – ubranka praktyczne przede wszystkim ale też w pewnym stopniu modne. Jestem fanką ubranek w kilku skandynawskich sieciówkach, rzadko synkowi kupuję w innych miejscach. I ta praktyczność w przedszkolach, czego mi bardzo brakuje w Polsce, synek jako jeden z niewielu ma gumowy kombinezon i rękawiczki, w Szwecji musi mieć każdy. I nawet dziewczynka ma prawo się ubrudzić. A u nas przychodzą małe laleczki w białych rajstopkach i kozaczkach w listopadową pluchę i co za tym idzie – ograniczone wyjścia na dwór w sezonie mokro-zimnym 😦

  14. Dagm

    Wychodzę na ulicę, patrzę na moje uczennice i co widzę- multum bliżniaków! Wszyscy są tak samo uczesani, ubrani, obuci. Każdy chce pokazać swoją indywidualność, ale kopiuje innych 😦 A bylejakość ubrań w butikach sprawia, że odechciewa się zakupów… Dla mnie ten kraj (w dziedzinie mody) nie ma duszy. Jest bylejaki. (Na pocieszenie można w sobotę przejść się wieczorkiem po T-Centralen, to zobaczy się takie dziwactwa, że ho-ho!)

  15. Ciekawe! Ja postawiłam na wygodę i praktyczność odkąd jestem mamą – biegać z wózkiem, skakać po piachu na placu zabaw, kucać, że ciągle coś podnosić. Ale dzieci rosną i coraz bardziej ciągnie mnie do kolorowych, wygodnych, ale i bardziej „szalonych” stylizacji. Nie ma to jak kolor szarą jesienią lub zimą!

  16. Mi sie jakos ta szarosc w oczy nie rzucila, moze dlatego, ze w Sztokholmie jednak jest sporo turystow, ktorzy mocno ubarwiaja to miasto :). Ale fakt, adidasy czy conversy do sukienki/spodnicy to cos, czego nie ogarniam. Jechalam raz metrem i minela nas kobieta w slicznej, eleganckiej sukience… i adidasach. Tak samo jedna dziewczyna u mnie w pracy – prosta, biala sukieneczka, a do tego rozowo-zielone tenisowki. Ja rozumiem, ze wygoda itd., ale dla mnie to strasznie dziwnie wyglada (i jak rozmawialam z kolezankami z roznych krajow to zauwazylam, ze mamy bardo podobne odczucia 😉 ).

    • Camo

      Przejazd metrem moze czasami zabrac sporo czasu, tak wiec bym sie nie zdziwila gdyby rownie eleganckie buty do tej eleganckiej sukienki byly przewozone ladnie zlozone w torebce albo plecaku , do zalozenia juz na samym miejscu spotkania czy przyjecia, praktycznosc i innowacyjnosc kobiet tutaj nie ma granic, 😉

  17. N.

    Też czasem mam wrażenie, że Polki za granicą można rozpoznać po ubiorze, w każdym razie na pewno udawało mi się to w Szwecji i w Wielkiej Brytanii. Ale mam też taki obraz Szwedek, jak dla kontrastu pokazany jest np. w uwielbianym przeze mnie serialu Solsidan (nie wiem, czy oglądałaś), są w dwóch rodzajach, te supereleganckie jak Mikaela i te, które stawiają właśnie na wygodę, jak serialowa Anna.

    Co do mody męskiej – wydaje mi się, że tu akurat jest więcej koloru, w porównaniu z Polską. I rzucają się w oczy te wąskie spodnie.

    Ciekawy wpis!

    • elwira

      Nie za bardzo rozumiem co ma wygoda do szarych – burych kolorow ? i niedobrane ubranie oraz brudne adidasy?
      Czy nie ma tu pralek, zelazek…powiem , zwykle lenistwo i olewanie pewnych wartosci w zyciu . Nic dziwnego , ze polowa spoleczenstwa szwedzkiego cierpi na depresje. Jakim jestes -takim sie czujesz to dewiza.
      Zaniedbane mieszkanie, byle jakie ubranie , olewanie kontaktow ze znajomymi ,..czy to jest recepta na zycie? Trzeba na to zapracowac dla swojego dobrego samopoczucia i dla innych .
      twoj wyglad wystawia tobie swiadectwo. Ja ubieram sie wygodnie w zaleznosci od okolicznosci , elegancko tez zalezy gdzie i kiedy ale nigdy nie mam brudnych nog, podartych tajts czy poplamionej oraz bez gumki .

      • Camo

        Nie mozna Ci Elwiro nie przyznac racji w czesci. Piszesz o podstawowych sprawach czystosci schludnosci i dbania o siebie i swoje srodowisko, swoje najblizsze otoczenie. Moze wlasnie brak nacisku na rozwoj zainteresowania tym w dziecinstwie daje rezultat taki jak opisujesz.
        Jakim jestes takim sie czujesz – poddalabym pod dyskusje, ale jak cie widza tak cie pisza, sprawdza sie. Nawet jezeli wiekszosc twierdzi, ze nie ocenia ludzi po wygladzie tylko po charakterze i innych wewnetrznych cechach i zachowaniu to jednak przy spotkaniu z czlowiekiem ogromne znaczenie ma pierwsza prezentacja i pierwsze odniesione wrazenie, to one decyduja czy bedziemy chcieli kontynuowac znajomosc, tak samo jak pewnym jest .ze do czystego i przyjaznego domu czesto beda wpadac goscie. Milego dnia !

    • Camo

      Mam podobne spostrzezenia ze mlodzi mezczyzni dokladaja staran aby sie elegancko prezentowac i chetnie dobieraja troche bardziej zywsze kolory, poza moze rozowym. Na pytanie dlaczego kolory – bo nie chca byc smutasami. Nastawienie typowe dla mlodej generacji albo wieku, a moze sie po prostu czuja lepiej w jasnych kolorach.

    • Aga Nie

      Gdzie mozna obejrzec wspomniany serial? Mysle, ze moze mi pomoc w nauce szwedzkiego 🙂 Uwielbiam Bergmana, ale troche wspolczesnego jezyka nie zaszkodzi.

    • Solsidan nie widziałam…. W tv oglądam tylko Kunskapskanalen, wiadomości, czasem koncerty. Trudno mi usiedzieć przed telewizorem 😉

  18. Podobny „problem” jeśli chodzi o sposób ubierania dostrzegam w Norwegii. Na początku patrzyłam na to jak na brak gustu czy też stylu, ale teraz podoba mi się to, że Norwegowie przede wszystkim ubierają się wygodnie i wyglądają naturalnie. Kobiety nie przesadzają z makijażem, nie eksponują swoich wdzięków poprzez ubiór, ale mają za to piękną skórę, włosy, wyglądają młodo, zdrowo i naturalnie, ponieważ dbają o siebie, prowadzą aktywny tryb życia. Uważam, że ładnemu we wszystkim ładnie, więc zaczyna mi się taki prosty, skromny styl coraz bardziej podobać. 🙂
    Pozdrawiam z Oslo!

  19. Inka

    Ja znam wiele osob bardzo dobrze ubranych a dziurawych swetrow u nikogo nigdy nie widzialam nawet w metrze, Teraz gdy blogi modowe sa bardzo popularne, chyba wiecej dziewczyn dba o to by dobrze wygladac (nie tylko w Szwecji) A gdy przyjechalam do SE, tez myslslam, ze w sklepach tylko szaro i czarno, ale tak wygladaja kolekcje w sieciowkach. Teraz gdy w polskich miastach tez przewazaja sieciowki juz tez nie jest tak kolorowo jak na bazarkach. Ja kupilam wiele kolorowych ubran w Szwecji, trzeba tylko dobrzez poszukac czego sie chce 🙂
    Ja tutaj juz zadziej wybieram bluzki z dekoldami i wysokie obcasy, poniewaz nie chce byc zaczepiana przez gowniarzy i mezczyzn z poza SE. Chociaz jak ubiore zwykle jeansy + trampki + jakas neutralna koszulke to i tak slysze w metzre duzo zaczepek pod moim adresem -nie nawidze tego,a co by bylo gdybym chodzila w szpilkach i dekoldach 😦

  20. malvina

    I tak jest juz od malego z ta „ich” moda, moze nie ze szaro-czarno , bo dzieci raczej ubrane sa dosyc kolorowo ale bylejak, nie czysto,nie wyprasowane, nie dopasowana gora do dolu.Jak chodzilam z moimi dziecmi do öppna förskola to one zawsze wyroznialy sie z grupy ubiorem, to samo jest teraz w szkole ……ale szwedki to widza,ubior nie jest im obojetny, niejednokrotnie pytaly gdzie kupilam to czy tamto dla mojej corki…..Ja uwazam, ze one nie maja kompletnie gustu,nawet gdy one czy dzieci maja super markowe cichy tego nie widac,bo jest to nie doprane….wyprasowane itp…..
    Pozdrawiam
    -malvina-

    • Darek

      Ano niestety, jak ja widzę młodą pielęgniarkę kto,ra od ponad 2 lat prawie zawsze łazi do pracy w tym samym porozciąganym okropnym czarnym swetrze to sam mam jej ochotę zwrócic uwagę żeby nie robiła z siebie oberwańca. Nie ma czego naśladowac, niech się oni i one od nas uczą.

  21. Camo

    Bardzo ciekawy wpis taki zyciowy i kobiecy, z ciekawymi modelkami i modelami, z ktorych niektorzy na zdjeciach jakby troche zawstydzeni…
    Podoba mi sie to , ze jednak kobiety z Polski utrzymuja te tradycje ubierania sie elegancko i zgodnie z trendami mody, ze nie stronia od kolorow w ubraniu czy makijazu. W praktyce spostrzegam takie osoby jak piekne maki ktore dodaja barw czesto szarej rzeczywistosci wokol, ozywiaja ja i dodaja energii 🙂

    • elwira

      W Sztokholmie mozna jeszcze spotkac normalnie ubrane kobiety i mezczyzn ale co w innych miastach? Brud i szarzyzna.
      Nie tlumacz tego , ze sie nie obnosza ze swoim bogactwem, co to za bogactwo w porownaniu z Europa? Czy brudne i niewyprasowane ubranie i niedobrane kolory maja cos wspolnego z bogactwem?
      Mozna byc biednym a estetycznie ubranym i czysto.
      Zachwycila mnie warszawska ulica tego lata , gdzie kobiety i mezczyzni byli ubrani w skromne acz modne i dobrze dobrane ubrania
      Duzo prostych sukienek dobrych marek , szorty i kolorowe bluzeczki , plaskie pantofelki ale nie adidasy do powiewnych sukienek , przyslowiowych kwiatkow do kozucha
      Dlaczego masz nasladowac brak poczucia estetyki i lenistwo Szwedow w doborze ubrania ? Bo im sie nie chce prac i dbac o swoje ubrania oraz poswiecic czasu na przeglad garderoby.
      To taka nonszalancja wobec innych ludzi . O ile weselej jest byc w Paryzu i widziec originalnie i dobrze ubranych ludzi niz szarosc na jedno kopytu tutaj.
      Wiele mozna brac od innych ale nie mozna biernie nasladowac zlych wzorcow , ale jak to sie mowi, wlazles miedzy wrony kracz jak ony
      Nie musisz zaprzedawac swojej duszy w imie czego? Jesli ci pasuje natomiast ten brak stylu, estetyki na codzien to nasladuj.
      Kazdy ma prawo ubierac sie jak chce, Ja bym wolala aby kazdy tu mial swoj styl i odwage ubrac sie po swojemu.
      Szwedki nie maja odwagi zalozyc czegos innego niz sasiadka w tym sek.
      Za iles tam lat nie bedziesz sie bala odstawac i moze wtedy zalozysz to na co masz ochote, teraz chcesz jednak za wszelka cene wtopic sie w spolecznosc , rozumiem to , choc ja nigdy nie mialam takich kompleksow,
      Akceptuje Szwedow jakimi sa i oni maja mnie wziasc za jaka jestem.
      Sa granice, do opery adidasow nie zaloze.

      • Droga, wierna czytelniczko, nie naśladuję braku estetyki, widzisz przecież na blogu, że staram się być zawsze ładnie ubrana. I co jak co, ale ja „czyściocha” jestem, zawsze mam świeże pachnące włosy, wyprane wyprasowane ubranie, wypastowane buty itd…
        Najważniejsze to być lagom. Ani za barwnie, ani za szaro. Ani zbyt modnie i ekscentrycznie ani też bez ładu i składu. Lagom bra.

Dziękuję za komentarz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s