Monthly Archives: Marzec 2016

D jak dom

Na emigracji pojęcie DOM nabiera szczególnego znaczenia.

Nie tylko w sensie symbolicznym, jako gniazdo, w którym człowiek czuje się jak u siebie, ale i zupełnie przyziemnym, w sensie przysłowiowego dachu nad głową i czterech kątów. Na początku jest zagubienie, (mówię subiektywnie), bo niby znalazło się nowy „dom”, ale jadąc do Polski, czuje się jeszcze pod skórą, że jedzie się „do domu”.  A po pewnym czasie wracając z Polski, do Szwecji (czy jakiegokolwiek innego kraju swojej emigracji) czuje się, że wraca się „do domu”.

To zagubienie nie jest jeszcze takie kłopotliwe, może nawet być przyjemne, ale problemem jest zazwyczaj znalezienie tych czterech kątów, do których się wraca. Szczęściarzem jest ten, który znalazł mieszkanie do wynajęcia, za normalne pieniądze i jeszcze mógł się w nim zameldować. Tym bardziej, że obecnie sytuacja mieszkaniowa w Sztokholmie jest wręcz tragiczna. Zwykle początki to ciasny, brzydki pokój, dzielony z paroma innymi, nierzadko obcymi osobami, w kiepskich warunkach i za horrendalną cenę.

mh

A i znalezienie takiego lokum to czasami powód do radości.

Słyszałam o przypadkach oszustw na tym drażliwym polu, o pięknie brzmiących ogłoszeniach bez pokrycia. O wpłaconych zaliczkach i kluczach, które nie pasują do żadnego mieszkania. O twarzach zwróconych do ściany w potrzebie odrobiny odosobnienia i prywatności. O niezliczonych przeprowadzkach i braku poczucia bezpieczeństwa w okolicy. Te historie mówią mi, że znalezienie wygodnego mieszkania, w dobrym rejonie, z możliwością zameldowania to wielki fart i szczęście.

O hierarchii dzielnicowej nie będę się rozpisywać, bo tak jest w każdym kraju, że pewne dzielnice są lepiej „postrzegane” przez innych, np. przez potencjalnych pracodawców czy nowych znajomych.

Polacy w Szwecji szukają mieszkania lub pokoju najczęściej przez stronę Polonia info. Trzeba przyznać, że to najlepsza i najbardziej godna zaufania strona, która daje możliwość szerokiego wyboru w szukaniu lokum.

Polecam wszystkim, którzy mają już szwedzki numer personalny zapisać się do kolejki mieszkaniowej w Bostadsformedlingen. Niestety personalny numer tymczasowy (samordningsnummer) nie wystarczy. Płaci się regularnie niewielką w sumie kwotę, około 250 kr, a po kilku latach można dostać całkiem przyzwoitą emkę. Im dłużej się stoi w kolejce, tym większe szanse i lepsze mieszkanie.

Wiem, że wszyscy początkujący emigranci borykają się z kwestią mieszkaniową mając na głowie masę problemów i piętrzących się trudności. Na tym etapie wielu poddaje się, nie dając sobie z tym wszystkim rady i zdarza się, że wraca do kraju. Żeby dodać optymizmu i pocieszyć, powiem, że jeśli ktoś jest cierpliwy i wytrwały, oraz dąży twardo do celu, osiąga w końcu tę wyczekaną stabilizację i spełnia marzenie o swoim własnym domu.

Czego oczywiście wszystkim z całego serca życzę.

PS. Zajrzyjmy jeszcze do innej blogerki, tym razem Karolina z Francji i D jak Determinacja.

9 komentarzy

Filed under Polka w Szwecji

C jak cierpienie

Początki emigracji to niełatwy czas.

Nie tylko dlatego, że wszystko jest nowe i obce, ale przede wszystkim dlatego, że tęskni się za krajem ojczystym. Za tymi, których się zostawiło, za rodziną i przyjaciółmi, za znajomymi uliczkami, smakiem ulubionych potraw oraz za brzmieniem języka, który rozumiemy. Tęskni się i cierpi. Zwykle cierpienie to trwa około trzech lat (w zależności od wrażliwości), płacze się wtedy do poduszki i wspomina. Zanim zapuści się korzenie w nową ziemię, stoi się „okrakiem” w dwóch domach. Nie należy się jeszcze tu, do nowego kraju, ani już tam, do ojczystego. I obojętnie, jak piękne widoki roztacza przed nami nowa ojczyzna, człowiek czuje się źle.

IMG_4566

Po pewnym czasie przechodzi, można odetchnąć i zacząć czuć się jak u siebie. Wysłuchałam wiele opowieści tutaj i przeczytałam mnóstwo listów od Was, i widzę, że zwykle cierpienie to trwa dwa, trzy lata. Ja sama, mimo, że Szwecja mnie zachwycała, płakałam pierwsze trzy lata, potem przeszło, jak ręką odjął. A miałam przecież bardzo wygodnie, przyjechałam do męża, który wszystko mi zapewnił i który otoczył mnie troską i miłością. Zaś wielu ma naprawdę ciężko, mnóstwo Polaków musi borykać się z nowymi przeszkodami samodzielnie, niejedna para jest rozdzielona, co potęguje to cierpienie na nowej ziemi.

Obojętnie dokąd i kiedy się wyemigruje, trzeba uzbroić się w cierpliwość i przecierpieć ten pierwszy trudny okres. Nie ma na to złotego środka, który przyśpieszy adaptację, ten czas trzeba po prostu przeżyć.

Potem jest już tylko lepiej.

Z cyklu Alfabet emigracji, na literkę C pisała inna Polka ze Sztokholmu, Gabi, tym razem o… czekoladzie.

To tak na osłodę.

13 komentarzy

Filed under Polka w Szwecji

B jak brak

Chociaż mieszkam tu już ponad sześć lat, wciąż jeszcze istnieje parę polskich rzeczy, których brak odczuwam.

Odczuwam może nie boleśnie, ale jednak.

Na sam przód wysuwa mi się myśl o malutkich sklepikach typu warzywniak czy wędliniarski. Po prostu małe sklepiki spożywcze, które są o dwa, może trzy kroki od domu i do których można w kapciach wyskoczyć po przysłowiową śmietanę do zupy. Drobny, kameralny handel to nie tylko łatwy i szybki zakup potrzebnego produktu, ale i życzliwość sprzedawców, którzy znają Cię od dawna i zawsze zapytają, jak się ma Twój pies czy jak poszła synowi matura. Życzliwość prawdziwa, nie udawana, połączona z ciepłem kontaktów międzyludzkich.

IMG_4104

Brak mi też małych straganów, na których są warzywa „prosto od rolnika”, pewnych i nietkniętych chemią. W Szwecji ogórki smakują jak woda, maliny jak papier, a pomidory pachną jak… mydło. Smaki to kolejna rzecz, za którą tęsknię. Pamięć smaku owoców i warzyw, smaku dobrej polskiej szynki, wiśniowych jogurtów Jogobella, pączków i wedlowskiej czekolady płynie w moich żyłach do dziś.

IMG_8448

Tęsknię też za życzliwością Polaków, o czym już zdążyłam wspomnieć.

Za sąsiedzkim zainteresowaniem oraz za ogólnym, przyjacielskim nastawieniem ludzi. Tutaj (w każdym razie tutaj w Sztokholmie) ludzie są zimni, a tego, że nie obchodzi ich, co u ciebie słychać, nawet nie próbują ukryć. Koleżanka po pracy staje się obcą osobą, nawet jak jedziecie tym samym pociągiem do domu, a sąsiad nie chce wiedzieć, co się u Ciebie dzieje. Za mało uśmiechów na ulicy, nikt nikogo nie zagada, życzliwości też nie raczej uświadczysz, nikt ci nie ustąpi miejsca w tramwaju… Smutne.

IMG_6021

Brakuje mi polskiej literatury i filmów. Już wypadłam z torów i nie wiem, co się teraz czyta w Polsce i który aktor jest na topie. Sprowadzam sobie książki polskie hurtem, ale że stosunkowo szybko czytam, zapasy się szybko kończą. Pozostając w temacie, nie będę sobą, jak nie wspomnę, że brak mi … języka polskiego. Uświadamiam to sobie jak znajdę się w większym gronie Polaków (np. w teatrze czy chociażby w polskim sklepie). Wtedy aż się delektuję tą polszczyzną!

IMG_0522

Brakuje mi też tutaj polskich, grzecznych dzieci. Praca z polskimi dziećmi w polskim przedszkolu była, w porównaniu z pracą w szwedzkim – prawdziwą przyjemnością! Przede wszystkim dlatego, że polskie dzieci są „usłuchane” i grzeczne, a nauczyciel ma status i autorytet. Odczuwam też brak tradycyjnego nauczania, takiego z mnogością różnych zajęć, teatrzyków i prac plastycznych, jasełek i świętowania Dnia Babci i Dziadka… Tutaj w głównej mierze spędzamy czas na dworze, a dzieci mają ostatnie słowo i robią co chcą.

wycieczka 012

W czasie świąt – Wielkanocy i Bożego Narodzenia – brakuje mi tego prawdziwie oddanego religijnego świętowania, kolęd, palm wielkanocnych i uroku mszy świętych. Święta w Polsce spędzam rzadko, a tutaj wygląda to tak dalece inaczej, że okres świąteczny to dla mnie czas ogromnej melancholii, wspomnień, łez i tęsknoty. Brakuje mi tutaj Dnia Nauczyciela, a nieobecność w szwedzkim kalendarzu Dnia Babci i Dziadka uważam za wielki ubytek.

Bardzo, okropnie wręcz brakuje mi Warszawy! Ciągle za nią tęsknię! Ech, znów ta łza.

IMG_0763

Koniec tego rozpamiętywania na dziś.

Oprócz mnie, Alfabet Emigracji prowadzą także inne blogerki, z różnych stron świata, m.in. Anna Maria Boland z Holandii, która też pisała o braku, ale z innej perspektywy.

A ja już życzę Wam miłego weekendu!

23 komentarze

Filed under Polka w Szwecji