Rzeczy w Szwecji, do których się nigdy nie przyzwyczaję

W ramach kolejnego projektu Klubu Polki na Obczyźnie przyszło mi napisać, co w kraju mojej imigracji mi przeszkadza i do czego nie mogę się przyzwyczaić.

Do tej pory pisałam dobrze o Szwecji, a skargi na to, co mnie w tym kraju uwiera, pozostawiałam dla siebie. Chcę, by mój blog był lekturą przyjemną i zabierającą czytelnika w wymarzony nieco świat, ale żeby nie było, że płynę sobie tak przez to życie z wiecznym uśmiechem zadowolenia na ustach, postanowiłam i ja przyłączyć do jesiennego projektu.

Do czego nie mogę się przyzwyczaić w Szwecji *

Po sześciu latach życia w Szwecji wiele rzeczy stało się dla mnie normalnych i zwykłych. Zasymilowałam się w miarę lekko i szybko, ale wciąż są sprawy, które mnie przygnębiają, choć podejrzewam, że to kwestia mojego własnego sumienia.

Edukacja i wychowanie przedszkolne

Zacznę od szkolnictwa, bo pracuję w przedszkolu i trochę na te tematy wiem. Uważam, że dzieciaki są ZA MAŁO edukowane i zbyt wiele czasu daje się im na swobodną, często do niczego nieprowadzącą, zabawę. Inna rzecz, która mnie wręcz boli, to to, że nie winduje się tu dzieci szczególnie utalentowanych. Moje próby na skierowanie uwagi i zajęcie się szczególnie uzdolnioną plastycznie dziewczynką spełzły na niczym, co bardzo opłakałam. Prawo szwedzkie mówi, że wszyscy mają być równi, ale w praktyce wygląda to tak, że dużą pomoc ofiaruje się dzieciom z kłopotami w nauce (co jest bardzo fajne, mądre i pożyteczne), ale za to z dziećmi wybitnymi szkoła nie robi nic.

IMG_7010

Bezmyślność

Właściwie drobiazg. Niby Szwedzi wynalazczym narodem są, ale często mam wrażenie, że nie myślą. Płynie taki strumień ludzi chodnikiem, ale żaden NIE USTĄPI drogi idącemu z naprzeciwka, trzeba zejść na ulicę. Ludzie stoją czasem tak w grupie gdzieś, na stacji, w przejściu, czy korytarzu i blokują innym drogę. Kładą torby na siedzeniach obok, nie myśląc, że może nad nimi stoi ktoś i marzy o tym, żeby usiąść.

IMG_8248

Prostactwo

A już po prostu NIENAWIDZĘ, gdy ktoś, w pociągu kładzie buty na siedzeniu na przeciwko! Krew się we mnie gotuje, gdy widzę to karczemne zachowanie. Inna rzecz, do której się nie przyzwyczaję, są zostawione pod siedzeniami torby po fast foodach i puszki. Czasem wsiadam do pociągu i widzę, że czeka mnie podróż wśród rozrzuconych wszędzie gazet, kubków po kawie, opakowań po słodyczach, po prostu podróż w morzu śmieci. Każdy pociąg jest sprzątany na końcowej stacji, ale już w połowie drogi powrotnej wygląda jak po imprezie. I pomyśleć, że to cywilizowany kraj!

IMG_6311Zdjęcie to zrobiłam w czystym jeszcze pociągu na pierwszej stacji.

Brak dżentelmenów

Brakuje mi tego, co miałam w Polsce, gdzie mężczyźni są dżentelmenami w stosunku do kobiet. Otwierają przez nimi drzwi, poniosą ciężką torbę. Tutaj kobieta nie jest tą „słabą” płcią, którą trzeba potraktować  z szacunkiem, ulżyć jej, otoczyć elementarną TROSKĄ. Raz zapytałam kolegę na uczelni, dlaczego nie pomoże swojej, ulubionej zresztą, koleżance nieść ciężką torbę. Odparł, że to jej torba, a nie jego. Tu kobieta jest równa mężczyźnie i równie dobrze ona może wnieść wózek z dzieckiem po schodach lub nieść ciężkie zakupy, dlaczego on, mężczyzna ma to robić za nią?

IMG_2843

Żebractwo

Choć żal mi tych ludzi i już mi nie nastarcza pieniędzy, żeby rzucić każdemu, zaczynam się bezsilnie irytować, bo widzę, że żebraków jest coraz więcej i coraz nachalniejsi się stają. Potrafią nawet wejść do ogródka restauracyjnego i trząść kubeczkiem z monetami nad uchem klienta wciągającego smakowitą woń właśnie podanego obiadu. KAŻDY kurs metrem czy pociągiem to minimum jedna osoba (najczęściej wiele, w różnych odstępach), która idzie i prosi o datki. Żebrzący są pod każdym sklepem, na każdej stacji, mam wrażenie, że są dosłownie wszędzie, (ostatnio spotkałam ich w miejskiej bibliotece, odrywali ludzi od książek).

4

Ciemności

Pory roku w Szwecji dzielę na JASNĄ oraz CIEMNĄ. Dziś właśnie nadejdzie ta ciemna, bo przestawiamy zegary na czas zimowy. Nadejdzie to, do czego chyba nikt się nie przyzwyczai – ciemności i szaroburości. Wygląda to tak, że człowiek ten krótki, jasny odcinek dnia, spędza w pracy, natomiast, kiedy do niej idzie, lub z niej wraca, jest ciemno. Zupełna ciemność już o czwartej po południu może naprawdę wystawić człowieka na ciężką próbę.  Dlatego wiele przedsiębiorstw zaleca wyjście z pracy na mały spacer w południe.  Ja, mimo, że codziennie jestem z dziećmi na dworze, nie mogę wciąż zaakceptować tej ciemnej pory roku.

spacer do lasu

Rozpędziłam się w tym narzekaniu! Ale tym ciemnym akcentem zakończę moje utyskiwanie a Was zapraszam do poczytania, co uprzykrza życie Polce żyjącej w Aoście, a jutro zajrzyjcie do Polki mieszkającej w  Meksyku. Polecam lekturę całego jesiennego projektu, bardzo ciekawe rzeczy piszą klubowiczki o krajach, do których wyemigrowały.

PS. Jako, że od każdej reguły są wyjątki, spotkałam prawdziwego Szweda dżentelmena, są przedszkola, gdzie dzieci mają mnóstwo zajęć, są ludzie, którzy myślą o innych, a ja podczas ciemnej pory roku miewam wyśmienity nastrój, więc nie jest do końca beznadziejnie.

Projekt zadedykowany jest akcji Przemka Skokowskiego Autostopem dla Hospicjum. Przemek to charyzmatyczny chłopak o złotym sercu, który wyruszył w podróż autostopem z Gdańska na Antarktydę. Celem tej podróży jest zbiórka pieniędzy na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz Domowego Hospicjum dla dzieci w Gdańsku. Więcej o akcji przeczytacie na stronie Się pomaga, na której można też bezpiecznie przekazać dowolną kwotę. Zachęcam Was gorąco do wsparcia akcji.

Przemek

*  Moje skargi przykładam do Sztokholmu, nie tylko dla tego, że tutaj właśnie mieszkam, ale i dlatego, że jest to stolica, miasto ogromne, mieniące się różnymi kulturami, społeczeństwo jest bardziej zabiegane i obce sobie nawzajem. Poza Sztokholmem, i w innych miastach, na wsiach, żyje się zupełnie inaczej, bo i ludzie są inni.

O tym też kiedyś napiszę.

87 komentarzy

Filed under Polka w Szwecji

87 responses to “Rzeczy w Szwecji, do których się nigdy nie przyzwyczaję

  1. Aga

    Ja jestem tu całkiem nowa, przyjechałam dopiero 4 miesiące temu, kocham Sztokholm i moją nową pracę (w międzynarodowej szkole przy organizacji zajęć pozaszkolnych; o poziomie edukacji na razie nie mogę się wypowiadać:)) Uderzyła mnie rzeczywiście ilość żebraków i fakt, że z natarczywego żebrania robią sobie sposób na życie. Mam nieodparte wrażenie, że wszystko jest tu doskonale zorganizowane: codziennie o tej samej porze odbiór pieniędzy i podstawienie kolejnej osoby i tak biznes się kręci. Dziwne że nikt z tym nic nie robi. Aktywizacja zawodowa tych ludzi brzmi naiwnie, w końcu za swoją obecną ,,działalność” zgarniają z pewnością dobre pieniądze, ale jednak miasto zawalone zebrakami ani nie wygląda dobrze, ani nie jest szczególnie bezpieczne. Brzmi to jakbym nie miała serca, ale kto to widział, ten wie, o co mi chodzi…

  2. Aneta

    O ja się bardzo zgadzam jeśli chodzi o zachodzenie drogi, tarasowanie chodnika, pchanie butów na siedzenie w metrze czy pendetogu i śmiecenie, mnie to też denerwuje. No i oczywiście zajmowanie miejsca obok swoimi torbami, ale z tym nie problem sobie poradzić, przeważnie ludzie widząc że ktoś właśnie upatrzył sobie to miejsce zbierają swoje toboły, często z kwaśną miną, ale przecież wyboru nie mają – siedzenie jest dla człowieka a nie dla toreb. A jak już ktoś uparcie udaje że nie widzi że właśnie zamierzam usiąść na tym a nie innym miejscu to się odzywam „przepraszam, chcę tu usiąść”, żeby zwrócić na siebie uwagę, nie nie pytam czy mogę, bo przecież wiadomo że mogę, wszystkich uczestnikow transportu publicznego obowiązują te same prawa i zasady, więc mam prawo usiąść na wolnym siedzeniu i mam w nosie że ktoś będzie niezadowolony bo swoje torby musi trzymać na kolanach. Denerwuje mnie też że w Szwecji młodzi ludzie nie ustępują miejsca starszym, bądź kobietom w zaawansowanej ciąży.

  3. o

    Przepraszam za błądy gramatyczne.
    1.Prawo bezbożne daje swoi owocy: raz kobieta równa menszczyznie to może nosić torby i dostać w łeb w bójce.
    2. Czego pani nic nie pisze o szweckich pedałach i juwenalnej justycji?

  4. stefek

    Hej!
    Zacznę od tego, że w Szwecji nie byłem, ale bardzo chciałbym pojechać. Lubię duże połacie terenu, śnieg i….. ciemność 😛 Tak lubię zimę! Proszę nie strzelać! 😉

    W Twojej wypowiedzi zauważyłem rzeczy, które miałem okazje zaobserwować w moim krótkim okresie emigracji. Półtora roku temu wróciłem z Londynu, w którym spędziłem dwa lata, niby nie dużo, ale wystarczyło aby stworzyć sobie jakąś konkretną opinię na temat tego miejsca. Wyjeżdżałem jako osoba raczej niezbyt przyjaźnie nastawiona do naszego kraju. Niestety-stety wracałem pełen szczęścia i optymizmu. Minęło już sporo czasu i nadal bardzo się cieszę, że jestem w Polsce. Może takie wyjazdy nie są dla mnie, albo muszę sobie robić duże przerwy pomiędzy nimi. Ogólnie nie jestem osobą dużo podróżującą i nie przepadam za stwierdzeniami, że ktoś mógłby mieszkać gdzieś tylko po wizycie w takim miejscu po dwóch tygodniowych wakacji…

    Wracając do Twojego postu: Ludzie żyjący w krajach „zachodnich” mogą (byłem tylko w Londynie) charakteryzować się brakiem kultury osobistej i braku poszanowania dla rzeczy wspólnych (śmiecenie w miejscach publicznych, głośne gadanie), może dlatego, że nie musieli o to walczyć w żaden sposób? Londyńska młodzież ma jeszcze większe problemy z ustępowaniem miejsca, oraz roszczeniowy tryb życia – że im się coś należy, bo tak… Ogólnie kompletnie bezstresowe wychowanie w szkołach, a w domu rodzice traktują dzieci jak królów.
    Boli mnie także dosyć, takie ślepe podążanie za zachodem, prosty przykład w modzie. Dwa lata temu co druga brytyjka miała makijaż w ilości hurtowej, matowy wybielający twarz, czerwoną szminkę, włosy wysuszone spięte w taki nieułożony kok (nie jestem specjalistą) do tego parka i szmaciane tenisówki czarne na bardzo wysokiej podeszwie. Ogólnie sztuczność.
    Tak jak wspomniałaś o tym, że ludzie zabierają cały chodnik i chodzą sobie jak chcą i ogólnie mają w d**** czy ktoś idzie… Tak samo było tam, tylko że ludzi jest 20mln.

    To był mój pierwszy wyjazd z Polski i powiem szczerze, że szczęka mi opadła – to jest to miejsce, które wszyscy Polacy zachwalają? Raj? To był jak kiepski sequel do dobrego filmu, który był nagrany w Polsce.

    Oczywiście nie wszystkie rzeczy były tam złe. Prawo, gospodarka, możliwości (własnego biznesu) są spore. No i zdecydowanie nasycenie rynku towarami jest ogromne, restauracje, sklepy, miejsca gdzie można spędzać wolny czas ze znajomymi… Tego mi najbardziej brakuje.

    Wnioski mam następujące: jeżeli ktoś będzie mówił jak wspaniale jest gdzieś, to przyjmę tą informację ze sporym dystansem. W mojej przyszłej emigracji już wykreśliłem parę krajów – no i dobrze, bo lista i tak jest spora a kiedyś w końcu trzeba się gdzieś osiedlić!

  5. Pingback: Do czego nie mogę przyzwyczaić się w Irlandii | MyCarlow

  6. Pingback: PROJEKT JESIENNY - Klub Polki na Obczyźnie

  7. Widzę, że gdzieś tam była dla mnie odpowiedź na moją wypowiedź. Nie zamierzam porównywać wykształcenia swoich dzieci w Polsce z tym, jakie byłoby, gdyby żyły w Szwecji. Z pewnościa byłoby najlepsze z możliwych i z pewnością- gdyby nie zdarzyło się jakieś nieszczęście- znaleźlibyśmy rozwiązanie i w Szwecji i wszędzie, gdzie jesteśmy. Swoje wypowiedzi rzeczywiście buduję w oparciu o wpis. Wydaje mi się być szczery, bo od jakieś czasu podczytuję blog i nie widać w nim zbyt dużo narzekania czy krytycyzmu, za to sporo humoru, ciekawości świata i zdrowego rozsądku. Wiadomo, że inaczej będzie obserwował kraj socjolog, inaczej nauczyciel – widząc pewne tendencje szerzej, na większej ilości osób, inaczej rodzic konkretnego dziecka. Zapewniam polemizującą (?) ze mną osobę, ze z moimi dziećmi wszystko w porządku, są dobrze wykształcone (jedno jeszcze nie do końca, choć ciągle ze starym”, nie mlodszym ode mnie mężem :).Towarzysko też jest sobie radzę 😉 I kaloryfery przykręcamy zimą, osiedle jest nowoczesne 😉 A kto dostanie Nobla i czy w ogóle będzie chciał nobla, zobaczymy. Natomiast Szwecja turystycznie bardzo mi się podoba, na tym blogu jeszcze bardziej. Choć wolę… Danię chyba wolę 😛

  8. Kiedyś mieszkałam w Danii i pamiętam ten oto szczyt prostactwa: mężczyzna zaczął obcinać paznokcie w bibliotece. Dźwięk obcinacza rozległ się po czytelni, a ja wzdrygnęłam się na myśl o tych małych ścinkach paznokci spadających na podłogę.

  9. Maria M

    Jesli chodzi o zebrakow na ulicach, pojawili sie oni dopiero od kilku lat, to sa romowie z Rumuniii i Bulgarii. Dlaczego zebrza? Bo im ludzie daja i a zebractwo nie jest zwalczane, jak powinno byc.
    Ja nigdy im nie daje, nie ma sensu. To tylko umacna ich biede.
    Wyobrazcie sobie, ze ci zebracy zakladaja koczowiska na prywatnych i komunalnych terenach, niezgodnie z prawem i tam buduja slumsy wokol samochodow i przyczep, wyrzucaja dookola siebie smiecie, zalatwiaja sie w terenie, byle gdzie…
    Bo nie maja gdzie mieszkac a wynajmowac z drugiej reki jest drogo.
    Trudno ich przegonic, bo zaraz pojawiaja sie aktywisci i ich bronia. Niestety policja ma trudnosci z wyegzekwowaniem prawa, bo jest mnostwo ludzi, ktorzy „z dobroci” ten system podtrzymuja. Nie wiem, czy pamietasz, Moniko, ale 6 lat temu, kiedy przyjechalas do Szwecji, jeszcze tak nie bylo.
    To jest dzieki unii europejskiej i braku granic.
    Ja jestem tutaj od 30 lat i wszystko ciagle zmienia sie na gorsze. Kiedys Sztokholm byl kiedys bardzo czysty, ale teraz na ulicach sa brudy, ludzie rzucaja papiery, plastykowe opakowania, byle gdzie, a miasto oszczedza na sprzataniu. Standard w szpitalach jest tez nie bardzo dobry. Ten kto nie mial z tym styku, nie wie. Ciezko chorzy ludzie leza w pokojach wieloosobowych, higiena nie najlepsza, bo sprzatanie zostalo „outsoursowane” do prywatnych firm ktore robia duze pieniadze.
    Zgadzam sie z tym co Monika pisze o tym ze zdolne dzieci nie maja poparcia w szkole. To co mozna zrobic jako rodzice – wybrac dobra szkole, bo nie sa one wcale na tym samym poziomie i zaangazowac sie samemu w wyksztalcenie.
    Jesli chodzi o „szarmanckosc” to nie przeszkadza mi ze ludzie tutaj nie traktuja kobiety jak slabe roslinki. Akurat na to nie narzekam, czasem ludzie pomagaja, np przytrzymuja dzrzwi, czasem nie, jak wszedzie, ja tez przytrzymuje dzwi za soba, niezaleznie od tego, kto za mna idzie.
    W autobusie mozna samemu poprosic o miejsce jesli sie chce. Jesli sie zaproponuje miejsce osobie starszej – moze sie ta osoba urazic, ze wyglada staro.. Nie mowiac juz o tych ktore wygladaja na ciezarne, a nie sa…
    Moze ktos mi wytlumaczy dlaczego w Polsce kobiety maja prawo isc na emeryture wczesniej niz mezczyzni? Kobiety zyja dluzej….
    Tutaj jest ten sam wiek emerytalny.

  10. Agnieszka

    Witam!!! Chciałam dołączyć do tego licznego grona komentarzy:)) tyle ile jest obywatelow szwedzkich czy polskich tyle samo opini na rożne tematy. Jeżeli chodzi o dżentelmenów ze ich niby w Szwecji nie ma, to się nie zgodzę. Jak urodziłam moja córeczkę i często jeździłam komunikacja miejska to nie zdarzyło mi się ani razu zeby mężczyźni nie chcieli mi pomoc przy wsiadaniu czy wysiadaniu z autobusu z tym ciężkim wózkiem, nie mowiac o kierowcach autobusów, którzy za każdym razem pomagali mi wnosić wózek i porządnie przyczepić pasami i to zawsze z uśmiechem na twarzy! Inny przykład i to niedawno jak wracałam z podróży z Polski do Szwecji gdzie młody szwedzki chłopak pomógł starszej polskiej pani wnieść jej ciężka walizkę po schodach. A mnie nawet pan kierowca w polskim busie nie miał ochoty pomoc przy walizce, gdzie widział ze jadę z dzieckiem i tylko powiedział ze on nie jest od wkladania walizek!!! I było jeszcze innych bardzo niesympatycznych momentów ze strony „polskich dżentelmenow” ale by dużo pisać. A jeśli chodzi o edukacje w szwedzkich przedszkolach to tez jest rożnie. Moja córka ma 5 lat a już od trzeciego roku życia uczą w jej przedszkolu języka migowego, przyznam ze i ja przy okazji ucze się tego fascynującego języka:) ale to już ostatni rok bo już od przyszłego roku zaczyna förskoleklass, tzw zerowke, i niestety nie będzie kontynuacji języka migowego:(( Chcialam przy okazji nadmienić pewna rzecz o właśnie języku migowym. Mam kolege, który pracuje w firmie szwedzkiej, prywatnej, i tam pracuje jeden chłopak głuchoniemy i właściciel firmy wysyła resztę swoich pracownikow na kurs języka migowego coby chłopaki mogli w miarę normalnie się porozumiewać! Czy to nie fantastyczne!! W Polsce w zyciu po pierwsze głuchoniemy nigdy by pewnie nie dostałby pracy w „normalnej” firmie nie mówiąc o tym aby edukować resztę załogi. Ale są w Szwecji minusy i rzeczy które tez mi się nie podobają ale to chyba normalne, każdy ma prawo do ponarzekania:) pozdrawiam wszystkich!

    • Jan

      Brawo za wyważony głos w dyskusji Agnieszki!!! pozytywny ale prawdziwy obraz rzeczywistości i vice versa….
      .Nieraz widziałem podobne obrazki tu i tam. …..
      Tak trzymać i nie dać się wciągać w małe wojenki polsko-polskie tutaj.. Pewnie każdy ma swoje doświadczenia ale fakty potwierdzają
      że nie ma czarno-biało zawsze i wszedzie.
      Swoją drogą z przykrością i całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić że złych doświadczeń w relacji ze
      Szwedami, tym bardziej Szwedkami u mnie brak praktycznie czego nie mogę powiedzieć o doświadczeniach z kraju….z krajanami….
      Taki balast który ciąży nawet po latach. Ot cała moja prawda w pigułce:)
      Niemniej pozdrawiam wszystkich z nadzieją na lepsze jutro:)

  11. Magda

    A ja sie zgadzam w 100%, mimo ze Skandynawie uwielbiam! Studiowalam rok w Norwegii i ponad 2 lata w Szwecji i dokladnie to samo wyprowadzalo mnie z rownowagii!!!! Chociaz jak pisze Monika zdarzaja sie wyjatki! Pozdrawiam! Takze tych ktorzy zamiast pochlonic sprzyjemnoscia kolejny „post” Moniki rozpoczeli jakas debate „kto co wie lepiej”

  12. Sylwia24

    Ojej, przerażają mnie niektóre komentarze.. Przecież ta kobieta wyraziła swoją opinię o spotykanej przez Nią rzeczywistości, nie każdy musi się zgodzić ze wszystkim i ma do tego prawo, ale dlaczego krytykować innych za ich odczucia i ich doświadczenia? Pisała o dobrych rzeczach, podzieliła się i złymi, szczerze, nie krzywdząc nikogo, ehhh…
    Moniko, gdy jadę na zakupy do położonego blisko mojego miasta Strasbourga, również obserwuję mnożące się rzesze ludzi żebrzących, nawet z dziećmi.. Z tego, co ja zauważyłam najczęściej to imigranci, którzy zamiast starać się o pracę, stoją godzinami na ulicach. Niektórzy żebrzą, by dorobić, niektórzy zbierają na alkohol (często widziałam takie sytuacje), niektórzy nie radzą sobie inaczej, a niektórzy są wynajęci bądź zmuszeni przez innych do żebrania.. To smutne..
    Na pogodę nie narzekam akurat, bo jest bardzo zbliżona do Polskiej, różni się kilkoma stopniami na plus. 🙂 Odnośnie szkół nie mam jeszcze większego doświadczenia, więc wolę się nie wypowiadać jeszcze. Z zawodu również jestem nauczycielką i to, o czym napisałaś mnie poruszyło, tyle wspaniałych talentów może się zmarnować!
    Pozdrawiam Ciebie oraz Twoich czytelników ciepło!
    Pamiętajmy, że sami tworzymy rzeczywistość, która nas otacza, my ludzie i przez nas lub dzięki nam mamy na co narzekać bądź z czego być dumni niezależnie w jakim kraju żyjemy.

  13. SL

    Mieszkam od jakiegos czasu w UK i to co w szczegolnosc zaobserwowała też tu w UK to właśnie ten brak dżentelmenów. Nasi panowie w Polsce zawsze otworzą drzwi, zapytaja się w restauracji czy barze czy nie przynieść coś do picia, albo zwyczajnie pomoga, gdy widza jak kobieta zmaga się z czymś… Panowie, jeżeli miałam wyjechać tylko po to by docenic Was.. Warto było! Dziękujemy! 🙂

  14. Ja Was bardzo proszę, na miłość boską, nie kłóćcie się i nie obrzucajcie wyzwiskami!

    • Ja Was bardzo prosze,na milosc boska,nie kloccie sie na obczyznie.Nie obrzucajcie sie brzydkimi slowami. Nie po to pojechaliscie w swiat,zeby byc niegrzeczni dla swoich rodakow na obczyznie.Cala ta energie ,ktora widze w tych wszystkich komentarzach,przyjmuje sie negatywnie. Trudno tu o sympatie,jesli sie Panstwo bijecie werbalnie na Forum.

  15. jaro5

    „żal mi tych ludzi i już mi nie nastarcza pieniędzy, żeby rzucić każdemu” –
    jest ich tylu na każdym kroku -właśnie dlatego ,że im dajesz

  16. d

    O ile tak jest to może i w Stockholmie aczkolwiek trzeba zwrócić uwagę na fakt ,że tam jest już więcej imigrantów niż rodowitych szwedów ,śmieci w busie i nogi na siedzeniach to wszędzie gdzie pojawiają się przyjezdni , nie dotyczy to moim zdaniem Szwedów z krwi i kości

    Pozdrawiam

  17. Roman

    Albo równouprawnienie w sferze prawnej albo dżentelmeni i przywileje w sferze kulturowej. Żeby coś dostać trzeba coś oddać. A może gdyby koleżanka poprosiła kolegę o pomoc bo faktycznie jest jej ciężko dostałaby ją? To samo tyczy się opisanej przez Ciebie bezmyślności, toreb na siedzeniach, etc. Mnie również to irytuje w PL ale wystarczy podejść do takiej osoby i spytać czy mogłaby ją zabrać bo chcesz usiąść – jeszcze nie zdarzyła mi się odmowa. Nie oczekuj że świat i ludzie będą zachowywać się pod Twoje niewypowiedziane oczekiwania.

  18. dejko

    Szanowna Pani, sposób postępowania mężczyzn wobec kobiet w Polsce, to które pani opisuje, wskazuje, że owy mężczyzna nie jest dżentelmenem, a jedynie jest szarmancki. Każdy dżentelmen musi być szarmancki, ale nie każdy szarmancki musi być dżentelmenem.

  19. mkjfdtuijnv

    chciałabym nawiązać do tej edukacji. ..mówiła panie że pracuje w przedszkolu, czy pani jest edukatorem? czy pani się szkoliła w polsce czy Szwecji? pisze pani że „zbyt wiele czasu daje się im na swobodną, często do niczego nieprowadzącą, zabawę” I tu może panią zdziwie ale w wieku 0- 5 zabawa jest najważniejsza w życiu i rozwoju dziecka i pozwala na jego indywidyalny rozwój w każdej dziedzinie. Jestem nauczycielem uczylam w wielu krajach świata, miedzy innymi chinach i japonii gdzie od najmlodszych lat zabawa praktycznie nie istnieje w edukacji tylko jest natłok pozaszkolnych zajęć. Obecnie jestem edukatorem wczesnej edukacj w Australii, skończyłam gdzie jest podejscie holistyczne i ogromny nacisk na zabawę …. i na podstawie własnego doświadczenia powiem tylko że to jest jedyne sluszne podejście do rozwoju dziecka.

    • Muminek

      Jesteś nauczycielem? Błędy ortograficzne, interpunkcja itd… Naucz się języka polskiego a potem pouczaj. Przestań konfabulować, bo i tak nikt nie uwierzy, że nauczyciel pisze w taki sposób 😛

    • Ania

      Dzieci w wieku 2-7 lat mają największy potencjał uczenia się. Nigdy potem człowiek z taką łatwością nie przyswaja sobie wiedzy i umiejętności. Zabawa, która jednocześnie nie uczy, jest zajęciem jałowym i szkodliwym, tak samo jak siedzenie przed komputerem lub telewizorem. Jako przykład podam własną córkę. Moje dziecko w wieku 3 lat znało wszystkie litery i cyfry, w wieku 5 lat czytało z łatwością każdy tekst. Z pełnym zrozumieniem treści tego co czyta, nie miała problemów już w wieku lat 6. I nigdy nie ślęczała przed książkami, wszystkiego co potrafiła nauczyła się w czasie nieskrępowanej kuciem zabawy.
      Gdyby przedszkola i szkoły równały do najbardziej uzdolnionych dzieci a nie do najsłabszych, nasze dzieci byłby o wiele mądrzejsze niż my w ich wieku. Niestety, jest odwrotnie. Bo my dorośli uważamy, że nauka to katowanie i mordęga.

  20. Przez dluzsza chwile poczulem smak Moderatora, zmierzylem sie z respondentami, jakbym byl Monika. bo za przyzwoleniem Moniki staralem sie mniej lub bardziej zlosliwie i z humorem odpowiedziec na kazdy post respondenta, ktory probuje szkalowac lub stawiac w nie wlasciwym swietle realia Szwecji. Brr… piekielnie trudne zadanie i koncze ten dzisiejszy wieczor pozdrowieniami dla Wszystkich. Na koniec przywolam slowa Mojej Babci, ktora mi zawsze mowila, ze nie pluje sie we wlasne gniazdo. Ponarzekac konstruktywnie dla uwypuklenia roznic narodowosiowych zawsze mozna, z humorem wysmiac juz mniej, bo zyjesz przeciez sam w tym gniezdzie, ale nigdy nie pluj Wojtusiu we wlasne gniazdo… tak mi mowila Babcia… Dobrej Nocy Wszystkim zycze i Moderatorce przede wszystkim. God Natt!

  21. ana

    Tym fragmentem o szwedzkim równouprawnieniu przypomniałaś mi historyjkę jednego z wykładowców o swojej ciotce, można powiedzieć – lekkiej feministce, podkreślającej na każdym kroku jakieś braki w równouprawnieniu kobiet i mężczyzn. W Polsce. Wyjechała jednak właśnie do Szwecji i tam zauważyła, jak fajne są te niby male gesty właśnie typu otwieranie drzwi czy pomoc we wniesieniu ciężkich zakupów. Po powrocie do Polski dalej była za równouprawnieniem, ale nie aż takim, jak w Szwecji 🙂

    • „Po powrocie do Polski dalej była za równouprawnieniem, ale nie aż takim, jak w Szwecji :)” albo równouprawnienie, albo w ogóle.

      • ana

        To takie mocne uproszczenie. Że czasem nie wiemy, o co walczymy, a gdy przekonamy się na własnej skórze, jak to naprawdę wygląda, nieco tonujemy swoje poglądy. I przestajemy zazdrościć innym 🙂

  22. sdfvaszcvbzxsdfghfgbasdfsdfgb

    a potem dzieci polskie po studiach dukaja po angielsku a skandynaw jak do mnie mowi po angielsku to lepiej niz anglik

    tak wlasnie sie konczy polska edukacja zestresowanych malych niepewnych siebie ludzi

    no gratuluje pomyslunku

  23. obserwator

    Bardzo trafny wpis! Jestem kobietą i mieszkam w Szwecji od 15 miesięcy – jedyny Szwed, który przepuścił mnie w drzwiach, to mój obecny szef – psychiatra. Torby na siedzeniach w metrze to standard, nogi – nie rzadkość. Co do potykania się o innych ludzi na ulicach, to dzięki temu wpisowi wiem już, że to nie tylko moje doświadczenie 🙂
    Co do podróży metrem, to chciałam również dodać, że za każdym razem gdy zdarza mi się nim rano podróżować, przypomina mi się bardzo aktualny, wcześniejszy wpis o makijażu z tutejszego bloga 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Do Obserwatora: Widzisz, ja nie chcialem jezdzic metrem i zawsze bralem samochod. Za to mialem na koniec miesiaca mandaty za parkowanie do zaplacenia. Ciesze sie, ze ten psychiatra jest tylko Twoim szefem, a nie na przyklad Twoim lekarzem na oddziale i oby tak pozostalo. Moja rada? Wracaj natychmiast do Polski, bo tam Twoje miejsce, skoro masz az takie problemy, albo jak ja, zamien tunelbane na wlasny samochod. Kto powiedzial, ze Szwecja jest krajem dla kazdego? Nawet Monika tego nie mowi i nie nawoluje by tutaj zjezdzac na sile. Ona poprostu opisuje mniej lub bardziej profesjonalnie swoje poczynania w Szwecji, ktore w zaden sposob nie moga byc zacheta do przyjazdu, ale moga byc wskazowka, gdy ktos tu jednak przyjedzie. Polacy to narod ktory ma straszne problemy z przystosowaniem sie do „nowego” widze to z tych wpisow. Moje stare pokolenie nie mialo takich problemow, bo my z czystego „komunizmu” przyjechani, akceptowalismy na pniu prawie wszystko. Tak bylo. Pozdrawiam Obserwatora i zycze samych sukcesow w medycynie?

      • katia

        A to ciekawe, bo akurat mam kilku znajomych z tego polskiego komunizmu, którzy wyjechali za komuny, ale w tej chwili siedzą a USA i psioczą na wszystko co jest w USA.
        Do Polski jednak nie wracają.

  24. Jesli Szanowna Moderator Monika pozwoli, to chcialbym odpisac do Mader. Ja mam porownanie z edukacja mojej corki w Polsce, nawalem zajec i odrabianiem lekcji do nocy, zarwane ranki, jakies wiecznie korepetycje, stres i rozwolnienie, bo co bedzie w szkole. Do orlow i zakuwajacych nie nalezala, ot dziewczyna z inteligentnego domu. Brak czasu na swoje sprawy, na zabawe, spotkania i odpoczynek. Podejscie do matury bylo wyzwaniem i byla zagrozona, ale sie udalo i bez poprawki zdala mature pelna uprawniajaca do dalszej edukacji. W Szwecji studiuje medycyne i kosmetologie, chce byc kosmetologiem, jak mama. Widze, ze ma czas na wszystko, nawet az za duzo wedlug mnie, ale to dobrze. Jest sie rowniez czlowiekiem. Nauka nie jest do za…ania, tylko po to, by ja posiasc w skondensowany sposob. Jesli mnie ucza w szkole o danym pierwiastku to nie musze na pamiec znac zyciorysu jego odkrywcy, bo to nie ma zwiazku, wazne bym wiedzial do czego sluzy i jak sie wiaze. W Polsce musialbym przy okazji poznac zycie i cala tworczosc odkrywcy… Ciesz sie, ze Twoje dzieci chodza do radosnej i milej szkoly, a jesli na powaznie beda chcialy dalej studiowac w Szwecji, to droga otwarta dla kazdego i Panstwo udziela pomocy finansowej w postaci bezzwrotnej zapomogi oraz pozyczki na studia, ktora potem splaca sie przez polowe swego zycia. Ludzie z Polski jak odwiedzaja mnie zima, to pierwsze co robia lapia za kaloryfer i mowia, ze u mnie zimno, bo grzejnik jest zimny. Ja mowie: zobacz temperature w pokoju, ktora wynosi 24,5 Stopnia. Grzejnik sie wlacza, gdyby temperatura spadla ponizej 20 Stopni… Czy Ty z tych co uwazaja, ze poziom okresla sie zajebista praca i wyrzeczeniami osobistymi? Jednak szwedzcy lekarze i naukowcy dostaja Nobla, a nie polscy? Pozdrawiam.

    • obserwator

      W Polsce największą szansę na Nagrodę Nobla (pomijając liczne kontrowersje dotyczące jej przyznawania), mają poeci i pisarze. Na badania naukowe potrzebne są ogromne fundusze. W Polsce dobrych i innowacyjnych pomysłów nie brak, ale kwestia ich finansowania nie pozostaje w kwestii zainteresowania polityków 🙁. Funkcjonują unijne granty, nieliczne fundacje i sponsorzy, ale to kropla w morzu potrzeb.

      • Do Obserwator: no wiec Szwecja lepsza bo ma na badania naukowe, a Tobie po 13 miesiacach przeszkadzaja w tym kraju rzeczy na ktore ja bym dzisiaj nie zwrocil uwagi. Trzeba czasu by poznac i pokochac Szwecje i nie kazdemu sie to uda, bo i po co? Kazdemu?

    • cufigig

      panie Wojciechu, zgadzam sie z panem w 100% tu gdzie jestem, w Australii takie jest właśnie holistyczne podejście. Dać dzieciom swobode w wyborze zajęć i tym co chcą robić i rozwój poprzez zabawę.

  25. Mało to zachęcające, co napisałaś. Potrafię sobie wyobrazić, że skoro żyjesz w Szwecji 6 lat, nie może być tak źle, ale mnie osobiście trafia szlag, kiedy czytam o tym pięknym krajobrazowo kraju i dowiaduję się o bezstresowym wychowaniu dzieci, które z wychowaniem nie ma nic wspólnego, donosach na sąsiadów w związku z rzekomą przemocą w rodzinie, nadgorliwości urzędniczej i braku obiektywizmu.
    Dawniej byłam zachwycona szwedzkim luzem i równym traktowaniem wszystkich ludzi, teraz zaczynam dostrzegać w tym brak spójności, traktowanie ludzi jak tabulą rasę, a nie jak jednostki. Gdzieś się ta Szwecja gubi powoli, ratuje ją państwowe bogactwo kształtowane setkami lat.

    Idę poczytać o superlatywach, w międzyczasie witam się, pozdrawiam i żegnam 🙂

    • Monika piszac o tym co Ja denerwuje nie mowi o tym ze w Szwecji jest zle, bo z tymi problemami (w zasadzie blachostkami) mozna sobie poradzic. Ja mieszkajac onegdaj 12 lat w Stockholmie nie widzialem ludzi z nogami na siedzeniu, bo Tunelbana (metro) nie jezdzilem w ogole, albo bardzo sporadycznie. Slyszalem ze na linii do Rinkeby smierdzi czosnkiem i Arabami juz w latach 80-tych od kolegow ktorzy musieli tam mieszkac. Nigdy nie spotkalem sie z nadgorliwoscia urzednicza, a tez mialem male dziecko. Wydaje mi sie ze operujesz wytartymi stereotypami gdzies zaslyszanymi. Jesli sasiad donosi, ze obok jest melina i sprzedaje sie w nocy alkohol, to chyba dobrze robi? Jestem przekonany, ze o tych niby problemach opowiadaja ludzie, ktorzy sami wytwarzaja te problemy i sa marginesem spolecznym. Szwed w okna nie patrzy, ma glowe spuszczona idzie przed siebie, ale on wie wiecej o Tobie niz Ci sie wydaje i jesli uwaza, ze bedzisz w domu bimber to to doniesie i ja sie z tym zgadzam. Czy w Polsce masz obiektywizm? O czym Ty piszesz? Jakim luzem? Masz na mysli okres Flauer&Love hippisow z lat 70-tych, kiedy uprawiano seks w budkach telefonicznych? Szwecja sie gubi jedynie przez naplyw Arabow, ale to sie niebawem zmieni, a juz napewno przy nowych wyborach w 2018 roku. Proponuje pomieszkac tutaj, a nie operowac stereotypami. Jednak prowadzac taki blog dla Polakow trzeba miec anielska cierpliwosc, wywarzenie i takt osobisty. Podziwiam Monike, ze Jej sie to udaje, bo mnie by dawno szlag trafil jak czytam niektore komentarze. Pozdrawiam.

      • Mariusz Kata

        Co ciś rzucasz jak karp przed zarżnięciem ?! Co z tego, że mieszkałeś w Sztokholmie, skoro znam ludzi mieszkającycj w Malmo i twoje pyskówki i pouczania to wiesz gdzie mozesz sobie wsadzić.

      • sef

        To nie ” Szwecja sie gubi jedynie przez naplyw Arabow” , tych arabów ktoś tam zaprosił, to właśnie szwecki sposób bycia ich gubi, a nie nagle teleportujący się arabowie. I ten sposób życia (głupi) wpływa też pewnie na inne jego aspekty.

      • Lucy

        Wojciechu Hawliczku, wyluzuj. Nikt nie walczy z Twoją indywidualną oceną Szwecji. Ja akurat opisuję wyłącznie moje wyobrażenie o tym kraju i to, jak się zmieniło. A zmieniło sie w oparciu o kilkanaście źródeł informacji od Polaków żyjących w różnych częściach kraju

    • trycykl

      Szwedzkie bogactwo nie ma kilkusetletniego rodowodu. Szwecja wzbogaciła się na II wojnie światowej, a przedtem była bodaj najbiedniejszym krajem Europy.

  26. gbgjanne

    Do rzeczy które mnie irytują w Szwecji dołączyłbym wszechobecną poprawność polityczną i uparte lewactwo . Odnoszę wrażenie, że w tym kraju każdy rodzi się socjaldemokratą a istniejące partie polityczne to tylko warjacje na ten sam temat. Trzeba przyznać że i to się trochę zmienia wraz z pojawieniem się SD. Ale poprawność polityczna wyklucza praktycznie istnienie opozycji. Opozycji w tym kraju nie ma.

  27. Dodam tylko, ze w trakcie mojego pobytu w Polsce corka skonczyla szkoly od podstawowej do matury, a moja zona ukonczyla trzyletnie studia w prawdziwej wyzszej uczelni. Efekt byl taki, ze po powrocie do Szwecji matura corki nie zostala automatycznie uznana, musiala zapisac sie do szkoly i zdawac kilka przedmiotow. To samo dyplom mojej zony nie jest wazny, bez uzupelnienia wieloma egzaminami medycznymi, ktore od przeszlo roku „poprawia” skutecznie. Podkresle, ze wszyscy w trojke jestesmy od wielu, wielu lat obywatelami Szwecji i znajomosc prawa mamy w jednym palcu, nie wspominajac o prawidlowej znajomosci jezyka szwedzkiego. A wiec pomimo jak mowiecie zlego wyksztalcenia w Szwecji jakos te polskie dyplomy nie sa honorowane z automatu? Pozdrawiam raz jeszcze.

    • To akurat nie kwestia wykształcenia „lepszego
      albo „gorszego” tylko najzwyczajniej w świecie prawa – prawo unijne reguluje jedynie uznawanie kwalifikacji zawodowych (choć też uznaje wyjątki), zaś uznawanie dyplomów akademickich leży w gestii państw członkowskich. To akurat całkiem normalne, że trzeba uzupełniać różnice 🙂 Dwa różne kraje, dwa różne systemy edukacyjne – nie muszą być lepsze ani gorsze, wystarczy, że są inne i na pewno będą się pojawiały „braki programowe” z każdego punktu widzenia 🙂

      • Tak masz racje, wiec nie „narzekajmy” lub nie szydzmy z powieszchownego niby szwedzkiego wyksztalcenia, ktore tak naprawde rozpoczyna sie dopiero na powaznie na poziomie akademickim. Znamiennym jest jednak, ze kazdy mlody czlowiek w Szwecji mowi prawie biegle i swobodnie w jezyku angielskim, czego nie mozna powiedziec o polskiej mlodziezy, a przeciez przymusu nauki li tylko rosyjskiego nie ma w Polsce od bardzo juz dawna, wiec nie mozna zwalac na zly system do ktorego nalezalo moje pokolenie (65 lat, rocznik 1950). Pozdrawiam.

    • Gdyby komus wnikliwemu cos nie pasowalo w datach w moim opowiadaniu to dodam, ze miedzy moja zona, a mna jest 22 lata roznicy, stad bedac wiekowym staruszkiem mam corke ktora studjuje na II roku. Wesole jest zycie staruszka… Pozdrawiam.

      • Jan

        ależ……65 to w długowiecznym społeczeństwie… starsza młodzież:)
        apropos…z przymusu nauki j.rosyjskiego nic nie wyszło….niewielu się przykładało do nauki tego języka ale z angielskim itp.jest coraz lepiej.
        .Tutaj chęć szczera,spokój, wolność..i swoboda robi bohatera.
        Już sporo lat temu kiedy pierwszy raz wyjechałem do Szwecji bez znajomości języka szwedzkiego jakoś nie miałem problemu z porozumiewaniem się…też w tym jezyku!?
        .ja chciałem, oni chcieli i no problem…
        tymczasem po rosyjsku do dzisiaj mnie blokuje.
        Był taki kawal…. kiedy Rosjanie wpadli!? do Afganistanu
        …było trzech braci Lech, Czech i Rus…zyli razem i szcześliwie ale potem się rozeszli. Lech… i Czech…. się zatrzymali……
        .Rus idzie idzie i tak idzie, …ostatnio go widziano w Afganistanie….
        post.factum…. odpoczywa na Krymie i…. penetruje dojście do Szwecji:)
        ale ale bez niepokojących dygresji tylko z humorem i pogodą o eldorado:)

    • obserwator

      Nie ma w Szwecji problemu z uznawaniem polskich ( unijnych) dyplomów i specjalizacji lekarskich ( nie jest nawet wymagana znajomość języka). Z tego też powodu również wielu Szwedów podejmuje studia medyczne w Polsce ( i innych krajach UE). Z perspektywy ich nauczyciela mogę powiedzieć, że wykształcenie w Polsce daje im możliwości kariery zawodowej na całym świecie. Oczywiście większość z nich wraca do Szwecji ( bez konieczności nostryfikacji dyplomu), ale są i tacy którzy kształcenie i rozwój zawodowy kontynuują w innych krajach Europy, a także poza jej granicami. Z pozycji lekarza pracującego obecnie w Szwecji składam głębokie wyrazy wdzięczności i uznania swoim nauczycielom w Polsce – wykładowcom i autorom podręczników. Zdobyta dzięki nim wiedza jest niemal w 100% kompatybilna z tym co na co dzień jest mi potrzebne w pracy 😊

      • Do Obserwator: Ci ktorzy nie moga sie dostac na studia medyczne w Szwecji, czyli wlasnym kraju wybieraja Polske, gdzie na pelnoplatne uczelnie przyjma kazdego, a student szwedzki dostanie zapomoge z wlasnego kraju (CSN). Pani Doktor! Omeprazol (czyli Losec) wynaleziono w Szwecji, a nie w Polsce. Poza tym mowilismy o ksztalceniu dzieci i mlodziezy, a nie o doktorantach czy profesorach, ktorzy dla swojej kariery zawodowej (czytaj szmalu) podejmuja rozne praktyki zawodowe w ramach wymiany medycznej. Czy uwaza Pani ze szwedzki psychiatra jest gorszy od polskiego? Tak to odczytuje z ostatniego akapitu Pani wpisu? Brzmi to iscie jak u przodownika w PRL-u. A jak tam z jezykiem?

  28. Kiedys po pierwszych szesciu latach pobytu w Szwecji mialem podobne zmeczenie rzeczami, ktorych nie moglem i nie potrafilem zaakceptowac. Jednak moj niespodziewany wyjazd sluzbowy z powrotem do Polski, gdzie budowalem szwedzka fabryke na terenach wiejskich (60 km od Warszawy) zmienil poje postrzeganie tych wszystkich rzeczy w Szwecji do ktorych nie moglem sie przyzwyczaic. Gdy w roku 2001 pani w sklepie powiatowym kroila pasztet wraz z aluminiowym opakowaniem, kiedy w delikatesach pokrojona szynka byla wraz z pokrojonym sznurkiem i czasami skora, gdzie na ulicach mojej wowczas wsi widzialem pijanych sasiadow juz od rana, gdzie ogolny balagan i smrod od nie mytych ludzi powodowal u mnie odruchy wymiotne, wtedy zaczynalem tesknic za szwedzka cywilizacja. Do tego wrogosc polskich urzedow, nekanie ciagle ze strony urzadu skarbowego i ZUS-u do ktorego wzywany bylem regularnie uzmyslowilo mnie, ze przez 20 lat w Szwecji prowadzac rozne dzialalnosci gospodarcze nigdy w podobnych urzedach nie bylem. Ciagla polityka i politykowanie, ciagle wybory i codzienne rankingi poszczegolnych partii w srodku okresu miedzywyborczego, ciagle opluwanie wybranego kolejno demokratycznie prezydenta bez wzgledu na jego przynaleznosc partyjna, mieszanie sie kosciola i sterowanie panstwem, agresywna reklama w mediach i pozaklejane banerami elewacje budynkow, wszystko to i jeszcze wiecej, spowodowalo, ze po dwunastu latach pobytu z rodzina w Polsce, gdzie wytykani bylismy jako „Szwedzi” przez sasiadow, powrocilem wraz z rodzina do Szwecji z ktorej juz nigdy na stale nie wyjade nigdzie. Wyleczylem sie z patrzenia na Szwecje krytycznie, bo teraz wiem ze mozna miec o wiele gorzej. Odzywam nadal w Szwecji po pobycie w Polsce. I zeby byla jasnosc: w Polsce zarabialem bardzo duze pieniadze miesiecznie, ale to nie wszystko. Polska jest nieprzyjaznym krajem dla swojego obywatela. Pozdrawiam.

    • Jan

      Brawo za kilka słów prawdy….też tak myślę..zawsze uspokojenie znajduję w Szwecji choć zawsze może zdarzyć się coś niepokojącego jak w całym ciwilizowanym świecie. Ciągle preferuję Szwecję::)

      • Jan

        o pardon literówka ..cywilizowanym oczywiście:)

      • To prawda. Nie ma lepszego miejsca dla mnie aby usiasc i zanurzyc moje kly w swiezo pieczony winerbröd z francuskiego ciasta z masa smietankowa po srodku i do tego lyk dobrej swiezo parzonej kawy. Bez wzgledu na miejsce gdzie bede to robil, ( w domu, na skale, w lesie w kawiarni) odczuwam spokoj i nieopisane bezpieczenstwo wewnetrzne, piekna czysta przyrode. Lata spedzone ostatnio w Polsce 2001 – 2013) na trwale wyleczyly mnie z nostalgii i watpliwosci mojej przynaleznosci narodowej, zwyczajowej i kulturowej, ktore to nekaly mnie nieustannie jeszcze przed wyjazdem do Polski. Lata robia swoje. To 30 lat z ktorych nawet 12-letni epizod w Polsce nie moze zmienic moich nawykow i przyzwyczajen. Szwecja dala mi kiedys prace, bezpieczenstwo i wyksztalcenie, obecnie daje mi zupelnie przyzwoita emeryture. Szanuje ten kraj, Jego flage, Krola i Jego rdzennych obywateli. To jest moj dom z ktorego jestem dumny… Brzmi moze patetycznie, ale taka jest prawda. A kraju doskonalego nie ma nigdzie na Swiecie, no moze poza Polska (sarkazm, ironia). Pozdrawiam.

    • ufufjfhch

      i znowu sie z panem zgodze. Nie zajelo mi co prawda 12 lat a tylko rok. po 3 latach pobytu za daleką granicą, miałam takie samo doświadczenie i wyjechałam z polski znowu. Sama polska mi w tym pomogła bo w rodzinnym mieście urząd pracy nic nie znalazł a z zagranicy ofert pracy dostalam mnóstwo.

    • obserwator

      Moim? A dziękuję, coraz lepiej.

  29. marilla

    Najlepsza scena ktora jest norma. (Klasyk) Wracamy z moim Polakiem znad jeziora. Do kawiarni trzeba bylo wejsc po stromych schodach pod gorke. Przed nami Szwedka szarpie sie z wozkiem , obok idzie tata … i co? Moj przyjaciel dogania matke i pomaga jej wniesc wozek. Kobieta dziekuje nieco zazenowana ale jej tzw „man” nawet specjalnie nie zareagowal, pomyslal jakis wariat niech sie szarpie …i to tak na codzien. Ja otworze drzwi do sklepu szarpiac sie z wozkiem a facet korzysta i przepycha sie przede mna trzymajaca drzwi. Tu nie chodzi nawet o rownouprawnienie ale po prostu mezczyzni sa niewychowani i niepomocni z przyczyn kulturowych. Nigdy nie widzialam zeby ustapil miejsca osobie potrzeubjacej w komunikacji miejskiej natomiast robia to kobiety i ogol mezczyzn z innych krajow swiata.
    Ciekawe byloby poszperac w histori dlaczego mezczyzna szwedzki jest taki nieobyty i torche jak wacek z konopii???

    • Wierz mi Marilla, ze w Polsce spotkalem tysiace ludzi nie obytych i nawet wacka w konopii nie mieli, za to duzo tatuazy, kase i grube karki, czego nie widac w Szwecji. Jest krotka odpowiedz w takim momencie narzekania, ktora slyszalem wiele razy na poczatku mojej przygody ze Szwecja w latach konca lat 70-tych, gdy utyskujac na zwyczaje slyszalem od Szwedow: „to wracaj tam skad przyjechales, jak ci nie pasuje”… proste, twarde i do rzeczy, nie? Co Ciebie interesuje, ze Szwedka wnosi wozek? Chcesz zmieniac spoleczenstwo? Nie zauwazylas przy okazji ze w Szwecji nie musisz nosic czekoladek i koniakow do lekarza, ze nie musisz placic lapowek, ze nie ma (poza wyjatkami) lecznictwa prywatnego, gdzie niby ubezpieczona musisz placic pieniadze extra? Pogodz sie ze zwyczajami, lub opusc ten kraj, ale nie usiluj go zmieniac, bo to wyglada jak by Arab przyjechal do Szwecji i ma problem, bo nie ma na kazdym rogu jego meczetu i kobiety chodza w zakrotkich strojach. Marilla w Szwecji nie znajdziesz gentelmena, ale za to masz inne dobrodziejstwa. Dam Ci rade, wychowaj sobie wlasnego gentelmena i nie nazywaj go „MOIM POLAKIEM” tylko na przyklad mezem, lub narzeczonym, lub chlopakiem. To duzo mowi takie okreslenie, wierz mi…To widac ewidentnie, ze wszyscy tutaj piszacy od niedawna przebywaja w Szwecji, bo takie i podobne watpliwosci i spostrzezenia ma sie tylko po kilku latach na obczyznie, potem czlowiek osiada w realiach i nie „przeszkadza” mu, ze ktos inny wnosi wozek po schodach sam i jest w dodatku kobieta. Jesli nadal chodzisz do sklepu z kalkulatorem i przeliczasz ile kosztuje chleb, maslo w zlotowkach i dostajesz stressu, to znaczy, ze nadal jestes turysta polskim przebywajacym czasowo w tym kraju, a nie osiadlym czlonkiem tego szwedzkiego spoleczenstwa przystosowanym do zycia w Szwecji. Troche dystansu do rzeczywistosci i humoru na codzien. To, ze Twoj Polak pomoze Ci wniesc ten wozek, wcale nie jestes przez to lepsza od Szwedki. Zapamietaj to. Pozdrawiam.

      • sef

        „w Polsce spotkalem tysiace ludzi nie obytych i nawet wacka w konopii nie mieli, za to duzo tatuazy, kase i grube karki, czego nie widac w Szwecji” no to w ciekawym się towarzystwie obracasz, to co w polsce jest patologią, najwyraźniej wszyscy szwedzi posiadają maniery żywcem z polskiej patologi właśnie.

      • katia

        dywagujesz.
        Twierdzisz że przedmówczyni napisała że Polka jest lepsza od Szwedki tylko dlatego że Polak jej pomoże wnieść wózek, tego twoja przedmówczyni nie napisala.
        Twierdzisz że wszyscy piszący są krótko w Szwecji bo mają taki a nie inne poglądy o Szwecji, a to są tylko twoje domysły.
        Twierdzisz że Szwedzi ci dawniej mówli ” jak ci się nie podoba to wracaj do swego krajuj” być może że tak, ale teraz dzieci tych Szwedów mówią do migrantów z Afryki i Azji ” jak wam się nie podoba to my zmienimy nasze przyzwyczajenia”
        Bronisz Szwecję tak jakby to był raj na ziemi. A ten raj na ziemi ma Malmo i coraz więcej kłopotów. Właśnie dlatego bo Szwedzi nie potrafią bronić swojej kultury. Bo tak wychowali się….. bezstresowo.
        Dlatego pogódź się że nie wszyscy będą uważać Szwecję za raj na ziemi, że niektórzy będą usiłowali zmieniać ten raj na ziemi i nie wszyscy będą wracać tam skąd przybyli, tylko dlatego że im się pewne rzeczy w społeczeństwie Szwedzkim nie podobają. A będą to też robić i Polacy.

      • Ja sie juz pogodzilem z wiekszoscia rzeczy z uwagi na moj podeszly wiek, jak rowniez pogodzilem sie z faktem, ze nie potrzebnie dalem sie wciagnac w dyskusje na blogu Moniki. Przyznaje, ze zmeczony jestem juz tym niekonczacym sie tematem, ktory juz teraz dryfuje w strone Arabow i obecnej emigracji. Jak zwykle wsrod Polakow nie ma konstruktywnej dyskusji na temat, tylko bita piana syndromu piekielka polonijnego rozlewa sie na coraz to inne zagadnienia. Uwazam tak, ze skoro Polak moze narzekac na Szwecje to Arab ma takie samo prawo i zapewne Wam wspolnie uda sie w niedlugim czasie przeksztalcic to zacne Panstwo w republike bananowo/wyznaniowa, tak jak juz przeksztalciliscie Polske, w ktorej juz prawie nikt zdrowy nie chce mieszkac. Mialo byc przyjemnie, a wyszlo jak zwykle. Pozdrawiam.

    • Karolina G.N.

      A wiesz dlaczego tak jest? Bo nikt temu bucowi nie powiedział (bo nie wypada zwracać uwagi), co i jak należy robić. Ani matka, ani żona/partnerka. A sam jest wygodny i udaje, że nie widzi a jeszcze jak ona nic nie mówi to znaczy, że da sobie radę. Ja mam męża Szweda i nie musiałam nigdy nic mówić bo wiedział, bo Mu to mama lub tata w dzieciństwie powiedzieli/pokazali. Mężczyźni mnie przeouszczają w drzwiach lub je przytrzymują, przyjaciel mojego męża, też Szwed odsuwa mi i przysuwa krzesło jak siadam obok Niego przy stole. Więc nie generalizujmy.
      Pozdrawiam również Ciebie Moniko, tak jak napisałaś w PS. nie wszędzie tak jest jak opisujesz. Aż mi się ciśnie na usta powiedzieć – zsmieszkaj na prowincji. Ja uważam, że moja córka miała wsoaniały czas i rozwój w przedszkolu, teraz też pracuję w szkole i widzę jak nauczyciele pracują w 18 osobowej 6 klasie. Aż serce rośnie jak widzę zaangażowanie nauczycieli i rozwój tych dzieciaków. Ja miałabym znacznie dłuższą listę „minusów” w zupełnie innych obszarach po 13 latach życia tu, ale nie napiszę jej, żeby się znowu nie nakręcać negatywnie. Wolę myśleć o zaletach 🙂
      Ściskam, K.

      • Karolina G.N.

        Przeczytałam wszystkie Pana komentarze i powiem tylko jedno: dziękuję za nie.
        Przesyłam pozdrowienia z Halland, Karolina

    • Oregon

      Lewackie równouprawnienie.W Polsce od małego uczy się szacunku do kobiet,ustępowania w środkach komunikacji,pomocy matce z wózkiem.
      Naprawdę nie mamy się czego wstydzić.Bardzo dobrze się twój Polak zachował.

      • sef

        Dokładnie, nam się dzisiaj wmawia, że nasze tradycyjne zachowanie jest seksistowskie czy w jakiś sposób nie ok, nakazuje się nam przyjmować jakieś zachodnie wynalazki jak konwencje antyprzemocowe, zachodni sposób traktowania kobiet, a my ze swoją murzyńskością przyjmujemy i małpujemy co się da, bo zachód taki dobry, taki mądry. A guzik prawda, to oni się od nas powinni uczyć zachowania wobec kobiet, bo to u nas liczba na nie napaści jest jedą z najniższych w europie, to polska wraz z uzyskaniem niepodległości dała takie same prawa wyborcze kobietą jak i mężczyzną (co zdaje się „wyzwolone” fransuzki dostały dopiero jakieś 30 lat później) no ale feministki swoje bzdury i tak wiedzą.

  30. Tak, edukacja mnie mocno martwi. W sumie rozwijanie szczególnych umiejętności i tak spoczywa głównie na rodzicach, ale… ta chęć, ta wspólpraca jednak musi być. Kiedyś lekceważono w Polsce dzieci z problemami, teraz też wahadło przechyla się w drugą stronę. Zwłaszcza, gdy dziecko ma nietypowe zdolności…

    • marilla

      jante lagen : nie wychylaj sie , nie mysl ze jestes lepszy …rownanie do dolu, zazdrosc

      • Jan

        jeżeli tak interpretować to zupełnie tak jak w Polsce….jak się nieco lepiej powodzi to zawsze znajdą się w Polsce tacy co będą przeszkadzać, utrudniać …wyzwalają w sobie zupełnie niezrozumiałą niechęć, nienawiść wręcz i zamiast pomagać to przeszkadzają…..
        W Szwecji tak tego nie doświadczałem nigdy….raczej starają się pomóc i to nie gadaniem lecz konkretami 🙂 Osobiście mimo różnych mankamentów(np. pogoda) tolepiej czuję się w Skandynawii a w Szwecji szczególnie….szkoda tylko , ze lato nie trwa dłużej w tym kraju.

    • Edukacje, kulture osobista kazde dziecko moze wyniesc tylko z domu, bo szkola jest tylko zewnetrznym dodatkiem. Tak bylo, jest i bedzie. Gdybysmy z zona nie wprowadzili zasady, ze w domu mowimy do siebie po polsku (corka urodzila sie w Szwecji), to dzisiaj nie mowilaby czystym, poprawnym jezykiem polskim. Gdybysmy nie zwracali jej pozniej uwagi na to, ze w polskiej wiejskiej szkole do ktorej byla zmuszona chodzic (dom na polskiej wsi), kolezanki i nauczyciele zle mowia po polsku, to dzisiaj corka mowila by tak, jak jej zacni wiejscy nauczyciele. Swoje ponad przecietne zdolnosci muzyczne zwienczyla ukonczeniem podstawowej szkoly muzycznej, ale to my ja do tego namowilismy, a nie szkola podstawowa na wsi. Chyba troche za duzo emocji w Twojej wypowiedzi a za malo wlasnej inicjatywy wobec dziecka. Szkola to tylko obowiazkowy dodatek. Szkola nie nauczy jak sie nalezy zachowywac, jak jesc przy stole i jakie miec zasady kulturowe. Od tego jest tylko rodzina. Pozdrawiam.

      • Pozwole sobie wspomniec jeszcze o ciekawym zjawisku pamieci jezykowej. Nasza corka opuscila Szwecje gdy miala 7 lat. Przez 12 lat pobytu w Polsce ani razu nie byla w Szwecji i gdy w koncu jako 19-latka postawila z powrotem noge na szwedzkiej ziemi, to nie znala jezyka szwedzkiego, przynajmniej tak jej sie wydawalo. Okazalo sie po miesiacu, ze wszystko co bylo zapisane w mozgu powrocilo z pieknym, czystym akcentem szwedzkim (no nie takim koslawym jaki mam ja, o nie). Dzisiaj po dwoch latach pobytu w Szwecji jej jezyk, wymowa i akcent nie rozni sie od typowego rdzennego wyksztalsonego sztokholmianina lub götebordczyka. To dowodzi raz jeszcze, ze czym skorupka za mlodu… i tak jest rowniez z edukacja domowa, ktora my rodzice jestesmy winni przekazac swoim dzieciom. Nie liczcie, ze szkola Was w tym wyreczy. Nie zwracajac uwagi i nie bedac czujnym wyreczyc Was moze otoczenie nie zawsze o dobrym poziomie. Dzis nigdy nie powstydzilbym sie za moja corke, ale to nas rodzicow jest w tym zaluga, no i genow 🙂 Pozdrawiam.

      • Jeżeli mówi Pan o mojej wypowiedzi, to nie było w niej emocji, ale raczej stwierdzenie faktu. Po prostu tak jest. Z edukacją dzici dałam- i jeszcze trochę, z ostanim, daję- sobie radę. I one dają sobie radę. Co nie znaczy, że nie widzę tego, co się dzieje 🙂 Do szkoły chodzą małej – może nawet „elitarnej”, w mieście. Nauczyciele w niej trzymają poziom, z pewnością językowy 😉

      • Ola

        Ale nieprzeciętnych zdolności muzycznych nie porozwija się w Szwecji, chyba że z prywatnym nauczycielem… A i tu trzeba uważać, bo ktoś „życzliwy” może uznać, że zabieramy dziecku dzieciństwo (= zabawę z tabletem coraz częściej, nawet w przedszkolu) i jeszcze narobi problemów.

        Ta edukacja przeraża mnie najbardziej, skutek wielu lat marksizmu kulturowego – równanie w dół i zawiść. Ta polska to małe piwo przy szwedzkiej.

        Monika – super wpis, podam dalej 🙂

        Pozdrawiam

  31. A mnie chyba za bardzo rozpieściła praca w międzynarodowej firmie, gdzie sporo szarmanckich południowców uparło się nauczyć Szwedów jak być dżentelmenami 😀 Oczywiście wszystko dla żartów, ale po jakimś czasie komentarzy w stylu „Hej hej, gdzie się pchasz, koleżanki przodem!” czy „No chyba nie będziesz szedł z pustymi rękami, gdy koleżanka coś niesie?” nagle się okazało, że nawet ci, którzy tego wcześniej nie robili (bo dżentelmenów, zwłaszcza „starszej daty” jednak trochę było od zawsze 🙂 ), nagle przepuszczają w drzwiach czy sami się oferują do pomocy… 😀

  32. Bardzo ciekawy artykuł. O tym daleko idącym „równouprawnieniu” już słyszałam i traktuję to niejako w kategoriach normy kulturowej, natomiast jestem mocno zaskoczona ilością żebraków. Błędnie wydawało mi się, że w Skandynawii tego nie widać. Co do edukacji, to mam niemiłe wrażenie, że Polska wzoruje się na Szwecji. Ilekroć nie zajrzeć do przepisów, to wszędzie mowa o dzieciach o szczególnych potrzebach, przez co bynajmniej nie rozumie się dzieci wybitnie uzdolnionych. Pozdrawiam.

    • Cześć Olu! Dziękuję za miły komentarz:-)
      To zależy w czym się polska edukacja wzoruje na szwedzkiej, bo jeżeli pod względem samodzielności dzieci, to chyba dobrze?

      • Pod względem wyrównywania szans edukacyjnych, co samo w sobie jest bardzo dobre. Jednak jak znajdziesz jakieś wybitne dziecko i szukasz możliwości, by więcej z nim pracować, to okazuje się, że tego typu pomoc nie jest łatwo dostępna rodzicom. Jeśli dziecko jest zdolne, to jego uzdolnienia trzeba rozwijać poza systemem edukacji. 🙂

      • Jan

        Myślę, że do szwedzkiego ukierunkowania na samodzielność jeszcze w Polsce daleko….ciągłe zbyt duży dyktat….
        co, gdzie, kiedy i jak trzeba robić przede wszystkim…
        i chyba zbyt mała pomoc dla dzieci majacych problemy w czymkolwiek
        (np. dla dyslektyków). Ma się wrażenie, że to uczeń jest dla szkoły czyt. nauczycieli a nie odwrotnie…to nauczyciele powinni bardziej ustawiać się pod ucznia w prozie życia.(co wcale nie jest łatwe z punktu widzenia nauczyciela)…większa elastyczności wielce pożądana:)
        Tymczasem zbyt często po żołniersku w polskiej szkole…Nauczyciele poustawiają sobie sztywny minimalistyczny grafik i uczeń musi się dostosować, jak nie pasuje z różnych względów to jego strata i często ze swoimi potrzebami bez pomocy rodziców pozostawiony zostaje sam sobie. Trzeba mocno tupać aby coś uzyskać dla dziecka w szkole.:)choć zauważam zmiany na lepsze. Najlepiej wstrzasnąć od głowy(dyrektor szkoły) i przypomnieć priorytety(czyt. dziecko) ….wtedy okazuje się, że można więcej i z empatią osiągnąć:)
        Swoją drogą zbyt duża samodzielność we wczesnych latach szkolnych różne może mieć oblicza, niekoniecznie pożyteczne dla dziecka i dorosłych z akcentem na rodziców:)
        Pozdrawiam serdecznie:)

    • Dla wyjasnienia, zebracy na ulicach pojawili sie w dniu przystapienia Rumunii i Bulgarii do Uni Europejskiej. To rumunscy Cyganie opanowali z powodzeniem ta intratna jak sie okazuje branze w Szwecji. Jest to plaga, sa wszedzie i sa nachalni, a brakuje ich dzisiaj w zasadzie tylko w ogrodach krolewskich Drottningsholm. Pozdrawiam.

    • Ola

      Ale co to znaczy „rozwijanie do samodzielności”?? W praktyce – uczenie jak szukać w google, zamiast przyswajanua wiedzy. A żeby samodzielnie wyciągać sensowne wnioski to trzeba jednak mieć bazę FAKTÓW. W Polsce narzekamy na konieczność „zakuwania” ale jakaś jego porcja jest niezbędna, żeby w ogóle myśleć twórczo. Tępaki z googlem w komórce nie wymyślą koła. Steve Jobbs nie dawał swoim dzieciom tabletów ani komórek! Przy posiłku rozmawiali o historii czy o wydarzeniach ze świata.

      Polecam analizę szkolnictwa w książce Zaremby „Polski Hydraulik” – człowiek docenia podstawówkę w peerelu.

      Pozdrawiam!

      • obserwator

        Bardzo dobra lektura! Również gorąco polecam, choć nie koniecznie tym, którzy mają wątpliwości co do swojego wyjazdu lub życia w Szwecji. Obaw raczej ta książka nie rozwieje 😉. Pozwolę sobie jednak zaznaczyć, że sam autor na spotkaniu z polskimi czytelnikami pytany o to swoją pesymistyczną wizję Szwecji odparł, że jego rolą jako publicysty jest wytykanie wad i słabości, i pisanie o tym co niekoniecznie jest wygodne i miłe dla społeczeństwa, które opisuje. Sam kocha Szwecję i jest zadowolony z życia w tym kraju 🙂.

      • Ola

        @obserwator
        Oczywiście, czytając Hydraulika człowiek może wpaść w rozpacz, ale on sam twierdzi, że napisał tę książkę DLA SZWEDÓW i tak to trzeba czytać

        To coś jakby Cejrowski napisał książkę o Polsce dla Polaków… zaraz…. napisał przecież 🙂 Postronny obserwator wyciągnie z jego analizy Polski zupełnie inne wnioski niż Polak – pomyśli, że Polska to „dziki wschód”, gdzie rządzi mięśniak z giwerą (nieprawomyślnych odstrzelić)

        Pozdrawiam!

        (Monika, zainspirowałaś mnie, szykuję moją listę rzeczy, do których nie przyzwyczję się w Szwecji! nie przejmuj się długą i zażartą dyskusją – raczej ciesz się! to dobrze świadczy o samym wpisie 🙂 )

Dziękuję za komentarz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s